Agroturystyka Derlicka w Namysłowie

Strona główna

Agroturystyka Derlicka w Namysłowie

Agroturystyka Derlicka w Namysłowie Oferta noclegi 2 osobowy.
Cena 95 os.

Obiekt:
centrum rekreacji, centrum rekreacji, łóżko oraz dostawka, wanna z hydromasażem, aneks kuchenny, obiadokolacje, od wody 2km.

Agroturystyka Derlicka - 551952034
Namysłowie ul.Opawska

Tematyka:


Polecamy również:

ścianki działowe suknie ślubne stewiaNie potrzebowa dalej mwi. Domyslia si caej historii. Jasne teraz byo, skad znalazy si pieniadze na ten dom, sklep i ziemi. Ale c? Nie byo to adna niespodzianka. Zdziwia si tylko, e ja niczym ta wiadomos nie poruszya. Wasciwie powinna by si cieszy strachem i niepewnoscia Litowki. Nie czua jednak niczego, co by cho za uamek radosci mogo uchodzi. Bya znuona, to wszystko. Znuona zmczeniem fizycznym, zwierzcym, wyprutym z jakichkolwiek uczu, chci, poada. Ostatnio coraz czsciej wpadaa w taki nastrj. Nie chciaa go. Ale nie chciaa wwczas tylko, gdy by poza nia. W nim nie istniao tak lub nie. Czasem, gdy budzia si w srodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarniao ja przeraenie, tak nagle jasnym si dla niej stawao, i w chwili zdawaoby si wykluczajacej samotnos bya w rzeczywistosci nie do wyraenia samotna. Samotna samotnoscia najokrutniejsza, ktra kady czowiek musi raz przey, choby to miao na niego spas dopiero w godzinie smierci. Ale czy istnieje w yciu czowieka cokolwiek niezwykego - myslaa nieraz - co by jednoczesnie nie zbliao ku smierci? Przy pewnym nateniu uczu, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzgldnym, zawsze smier zaglada nam w oczy. Przemkno jej przez gow szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami przeya to odkrycie po raz pierwszy. Nie zdaya cofna si. Zanim zdaa sobie spraw z czasu i z miejsca tej chwili, ujrzaa mroczny korytarz, ktrym biega na dzwik dzwonka, drzwi otwierane, nage rozwidnienie si, a na schodach w penym swietle padajacym z okna na ppitrze posta modego legionisty. Jednoczesnie przypomniaa sobie, e w kilka tygodni pzniej mwia patrzac w oczy Pawa Siechenia: Kiedy zobaczyam ci wtedy po raz pierwszy, stao si ze mna cos, czego jeszcze nigdy nie przeyam. Zanim spytaes si, czy tu mieszkaja pastwo Podhaliczowie, patrzyes na mnie chwil, pamitasz? To trwao bardzo krtko, ale mnie si wydao nieskoczenie dugo. Nie zdayam nawet dobrze ci si przyjrze. Spostrzegam tylko, e jestes bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w ciagu tej sekundy, zanim usyszaam twj gos, wydao mi si, e umieram. Nie, nie! - zaprzeczya szybko widzac pytanie w jego spojrzeniu. - To nie byo bolesne uczucie. Radosne te nie... - dodaa po chwili. - Tego w ogle nie da si nazwa. I jeszcze raz tamtego dnia przeya owo uczucie zamierania, gdy zdaje si, e dawne ycie ucieko, a nowe nie zdayo jeszcze nadejs. Byo to wieczorem, na chwil przed zasniciem. Z krtkiej rozmowy wiele dowiedziaa si o nowym lokatorze swoich opiekunw. Przydzielono mu u nich kwater. By porucznikiem drugiej brygady. Niedawno, podczas walk w Karpatach, zosta ciko ranny, otrzyma postrza w lewe puco. Wasnie wczoraj opusci szpital, lecz do cakowitego wyzdrowienia byo mu jeszcze daleko, nie wiedzia nawet, kiedy bdzie mg wrci na front... Gdy leaa w ciemnosciach z zamknitymi oczami, syszaa za sciana kroki porucznika. Nagle ucichy. I wtedy, ale jakby we snie i dlatego silniej jeszcze, przeya uczucie podobne do tego, ktre ja przenikno w poudnie stojaca w otwartych drzwiach. Majac oczy pene tych wspomnie, nie czua, e od kilku minut Litowka na nia patrzy. Z poczatku, chcac sprawdzi wraenie swoich sw, rzuci na Ann wzrok krtki i podejrzliwy. Ale gdy nie zauway w zarysie jej lekko pochylonej postaci adnej gwatowniejszej zmiany, uspokoi si. Uwierzya - przemkno mu przez gow. Tym lepiej. Jesli na staros zaczynaa podobnie gupie, dlaczego nie miaby dalej mwi? Korcio go, aby podzieli si z Anna swymi obawami w zwiazku z osoba Nawrockiego. Co znaczy jego smiech? A te pytania tak lekko, niewinnie na pozr, bez adnej zdawaoby si ukrytej intencji rzucane? A to musi pan milcze? Nie, to niemoliwe - wydao si Litowce - aby Nawrocki mg si czegokolwiek domysla. Skad? Jakim sposobem mgby wpas na trop tych starych, przebrzmiaych historii? Udawa, e wie, o tak! to co innego, udawanie i wygrywanie na tym to staa policyjna metoda. Zaplata upatrzona ofiar w sie pyta, domyslnikw, niespodziewanych skojarze, aby pzniej w odpowiedniej chwili jednym rzutem zacisna ptl. Ale to nie ze mna! - usmiechna si do nieobecnego wroga - ze mna nie pjdzie tak atwo. Jeszcze nie zna mnie. W tej samej jednak chwili zda sobie spraw, e jesli jest ju mowa o walce pomidzy nim a Nawrockim, to przecie pierwsze w niej kroki przyniosy niewatpliwy triumf posterunkowemu. To on przez cay czas growa spokojem, on umkna w por z dos sliskiego dla siebie terenu, jemu udao si z kolei uchwyci inicjatyw w swoje rce i najzaczepniejsze wypady przemyci pod maska niefrasobliwego i przyjaznego usmiechu. Wspomniawszy swoje zachowanie, zwaszcza chwil, w ktrej tak nieopatrznie pozwoli sobie wyskoczy ze skry, Litowka znowu si zaniepokoi. Zrozumia, e dopki jakims umiejtnym posuniciem nie zaskoczy z kolei Nawrockiego, dopty ta pierwsza poraka ze zjadliwa natarczywoscia wciska si bdzie w kada rozmow z posterunkowym, w kada mysl o nim. Zawsze bdzie ju strona skazana na bronienie si, wymykanie i kluczenie. A czy nie tego chcia Nawrocki? Czy nie tdy wiedzie droga do ostatecznego zaplatania si i uwikania? Bezsilny gniew chwyci Litowk. Och, gdyby mg przychwyci tego szczeniaka, gagatka z adna buzia i delikatnymi apkami, wzia go w swoje obroty i rozprawi si po swojemu, raz na zawsze. Ba! tylko jak si do tego zabra? W duym miescie wiedziaby, co robi. Tam wystarczyaby nocna godzina, pusta ulica. Ale tu, gdzie wszystkie zdarzenia wypywaja na wierzch jak wzdte trupy wyparte wirami z dna rzeki? Zamysli si. A moe... taka noc jak dzisiaj, wiatr... moe Anna? Uderzony niespodziewanym pomysem, spojrza na nia. Siedziaa przed lustrem ciagle odwrcona plecami, w taki jednak sposb przechylia gow, i nie ruszajac si mg ze swego miejsca dojrze profil. Wyraznie rysowa si na tle rozstawionego pod sciana parawanu, tylko swiato lampy padajac z boku poszerzao cokolwiek lini policzka. Dziki temu na pierwszy rzut oka twarz Anny wydawaa si obrzknita. Litowce zamary sowa, ktre mia na kocu jzyka. Uczu w sposb nieokreslony, e powinien natychmiast odwrci gow. Jednak nie mg oderwa oczu od siedzacej. Mia wraenie, e ulega niezrozumiaemu nakazowi, rwnie ohydnemu i przeraajacemu, jak obraz, ktry go natarczywie pociaga. Musia patrzy. Twarz Anny, nienaturalnie nabrzmiaa i blada, robia wraenie umarej. A przecie ya. ya w bezsilnym opadniciu dolnej wargi, w oku jakby oslepym, w tpym skurczu misni, ktrych napicie sparaliowao Litowce oddech. Widzia w swoim yciu wiele twarzy scitych nienawiscia, ale w adna z nich nienawis nie wessaa si pitnem tak szczeglnym, jak w t, ktra mia przed soba. Przed wielu laty na froncie zobaczy pewnego dnia ludzi zatrutych gazami. Noca rozswietlona dalekimi byskami, wsrd zowrogiej ciszy zbierano ich z pola. Na ziemi szarej, jakby przysypanej popioem, wtoczone w leje i wyrwy leay nieruchome, dziwacznie pokurczone ciaa o twarzach - gdy je oswietlono - straszliwie zmienionych, zsiniaych, zastygych w natonym grymasie. Twarz Anny zdawaa si rwnie ulec zatruciu. Bya w niej ta sama upiornos, co w tamtych ludziach z okopw: zamazanie granic pomidzy nienawiscia, strachem i cierpieniem, wzajemne przeniknicie tych wszystkich uczu, milczacy osad, chd. Ciszy w pokoju aden szelest nie maci. To tylko dokoa, gra i bokami, wiatr bi z niezmienna zaciekoscia, gwatowne i czarne przypywy napieray na sciany. Jak may i waty wyda si nagle Litowce dom! Jeszcze jedno silniejsze uderzenie i niby okrt zerwany z kotwicy zawiruje krucha upinka wsrd sprzecznych pradw, aby na oslep zanurzy si w burzliwy odmt. Kto zatrzyma jego bieg? Wtem cos mikkiego otaro mu si o nogi. To Makarek. Kopna go podraniony Rzuci si naprzd i ju wczepi si domi w ramiona Seweryna, gdy nisko, pomidzy z soba zwartymi ciaami rozleg si paski, bezdzwiczny stuk wystrzau. Nawrocki drgna, cie blu przemkna mu po twarzy. Ale nie puszcza, silniej jeszcze zacisna palce, wypry si, nogami mocno wpar si w podog, jakby caym soba chcia przygnies przeciwnika. Obaj byli rwnego wzrostu i Seweryn czu na ustach goracy, przyspieszony oddech tamtego, widzia dokadnie jego bliska twarz. Jaki on pikny! - pomysla. Patrzac w rozszerzone oczy Nawrockiego, strzeli po raz drugi. I jeszcze raz. Sta nie ruszajac si, ciagle z palcem na cynglu. By przygotowany, e to jeszcze nie koniec. Ale zaraz po trzecim strzale Nawrocki przechyli si na bok ruchem mikkim i ociaym, rce opady mu, jeszcze usiowa wyciagna je przed siebie, lecz chwytay ju tylko powietrze. Bya cisza. Niedomknite drzwi sionki aosnie dygotay na wietrze. Seweryn uwanie przyglada si Nawrockiemu. Jeszcze sta, szeroko rozstawiwszy nogi. Jednak w sposb widoczny sabna. W koszuli rozchylonej na piersiach, w obcisych spodniach i lsniacych butach, smuky i opalony, wyglada teraz z gowa opadajaca do tyu jak linoskoczek, ktry straciwszy nagle na wysokosciach rwnowag, daremnie chce utrzyma w posuszestwie sabnace misnie. Czas pyna bardzo wolno. Wtem Nawrocki wyprostowa si i spojrzenie jego cierpieniem przymglonych oczu spoczo na Sewerynie. Gejanowskiemu serce mocniej zabio. Ale nie odwrci gowy. Przezwyciy pierwszy odruch strachu. C mogo mu grozi ze strony tego czowieka? Koniec. Przyja wic to spojrzenie, patrzy z ciekawoscia, ktrej nie chcia ukry. Co on teraz czuje? - mysla. - Czy wie, e umiera, e to ostatnie jego chwile, czy boi si? Zapragna takiej siy, aby mg wedrze si w tego czowieka, przenikna go, zjednoczy si z nim na chwil, dojs razem a po w kres, ktry tylko tamten musiaby przekroczy. I w tym momencie zda sobie spraw: c znaczy zabi czowieka, gdy nie moe si pozna mysli umierajacego? Pozostawa sam fakt, gwatowne przecicie czyjegos ycia, zniszczenie jakichs planw, pragnie, a z tym wszystkim uczucie poniajacego niedosytu. By moe on teraz wie o mnie wicej, ni ja o nim... - pomysla. Ale Nawrocki daleki by od tego. Nie widzia ju Gejanowskiego. Zdawa sobie spraw, e tamten stoi blisko. Gdybym wyciagna rk - pomysla - dotknabym go. Cierpia jednak tak straszliwie, i oczy nie przyjmoway ju obrazw dokoa, obojtna i obca, leaa bezksztatna miazga. Sam czu si od tych szczatkw oderwany, by jak gdyby poza wszystkim - samotny. Mia jednak zupenie jasna swiadomos swego koca. Ale jednoczesnie wydawao mu si, e to nie on umiera, lecz ktos inny. By spokojny. I dopiero gdy bl, ktry rwa mu wntrznosci, war si gbiej, uczu strach. Zacisna tylko wargi, eby zdawi jk. Pogarda, jaka zawsze mia dla cierpienia fizycznego, odya w nim teraz, kaac w blu, ktry ciagle jeszcze nie osiaga ostatecznego dna, poszuka pomocy. Chcia do ostatecznego odruchu przytomnosci wiedzie, e cierpi i cierpienie przezwycia. Nagle piekacy skurcz targna caym jego ciaem. Oszoomiony, obja brzuch domi, przyklkna, ale ju tylko pswiadomie zdawa sobie spraw z tego, co si dzieje. Upad. Seweryn odetchna. Schowa rewolwer i spojrza na zegarek: byo pi po dziesiatej. Zdziwi si, e tak krtko to wszystko trwao, mia bowiem wraenie, e znajdowa si w tym pokoju ju od bardzo dawna. Nawrocki nie rusza si. Lea na wznak i czy podoga bya krzywa, czy te swiato w ten sposb na niego padao, robi wraenie, jakby gow mia umieszczona o wiele niej od ng. Dziki temu wydawa si niezwykle dugi. Ale gdy Seweryn nachyli si, ciao odzyskao normalna miar. Chcac upewni si, przyoy ucho do serca: nie bio. A wic po wszystkim. Zdawa sobie spraw, e powinien natychmiast stad odejs. Dopiero teraz zorientowa si, na jak nieobliczalne pusci si ryzyko. Anna moga przecie nadejs kadej chwili. Mimo to nie rusza si. Cos, czego nie umia nazwa, ale co byo silniejsze od rozsadku, nie pozwalao mu oderwa oczu od zmarego. Twarz Nawrockiego, w ciagu ostatnich chwil zmieniona przez bl, teraz odzyskiwaa swj dawny, modzieczy wyglad. Spokj nasyca ciemne rzsy i lekko rozchylone usta zudzeniem snu, nad harmonijnym przegiciem szyi i naturalnym uoeniem ramion zdawa si czuwa odpoczynek. Ale ju cokolwiek dalej krwawe plamy lepiace koszul na piersiach i na brzuchu rozpraszay to wraenie. Seweryn odsuna si i podnis donie do swiata. Byy czyste. Ale wicej nie pochyli si nad leacym. Ogarno go zmczenie. Jutro o tej porze bd daleko - pomysla. - Podejrzenia? Oczywiscie padna w pierwszym rzdzie na Ann... To mu przypomniao, e musi stad szybko odejs. swiata nie zgasi, starannie tylko zamkna za soba drzwi. By ju na dworze, gdy od drogi dobieg go bliski plusk bota. Ktos szed. O powrocie nie mg teraz mysle. Cofna si za rg chaty i czeka. Dostrzegszy w gbi ciemnosci cieniutka i dygocaca nierwno na wietrze smug swiata, Anna zatrzymaa si. To u niego swieci si - pomyslaa. I wyobrazia sobie chwil, w ktrej, gdy bdzie ju po wszystkim, poprosi Nawrockiego, aby wpusci do pokoju nieco swieego powietrza. W razie gdyby poprzesta na uchyleniu okna, bdzie musiaa zawoa: Ale nie tak, szerzej, przecie tutaj udusi si mona! Wtedy Nawrocki otworzy okno na rozcie. A co dalej? Ostry dreszcz nia targna. Przyspieszone pulsowanie serca zmusio ja do wsparcia si o pot. Przymkna oczy. W pierwszej chwili miaa wraenie, e usuwa si w przepas. Silniej wic uczepia si chropowatej erdzi. Staa bez ruchu, jakby w odrtwieniu swego ciaa szukaa ratunku. Wiatr krtymi podmuchami wi si pomidzy opotkami. Pomimo ciemnosci czuo si bliska obecnos nieba: niewidzialne chmury zdaway si pyna tu ponad gowa. To ich ciar musia przygniata szeleszczace dokoa drzewa. Niespodziewanie zalega cisza. Anna wyprostowaa si: Wrc - postanowia. I ju uczynia kilka krokw w kierunku powrotnym, gdy zdaa sobie spraw, e Litowka wyszed na pewno z domu i znajduje si gdzies w pobliu. W kadym razie na szosie musiaaby si na niego natkna. Innej zas drogi prcz tej, ktra przysza, nie byo. Zawrcia wic. Znowu zerwa si wiatr, ostro zacina od otwartej przestrzeni nadzelwiaskich ak. Anna sza powoli wzdu potu, starajac si wsrd botnistej drogi wybiera co suchsze miejsca. Miaa wprawdzie przy sobie latark, pamitaa jednak o yczeniu Litowki, aby usiowaa si przedosta do Nawrockiego nie zauwaona. Byle tylko skoczy z tym wszystkim - myslaa - wrci do domu, pooy si, zasna... W tej chwili nie miao dla niej adnego znaczenia, co stanie si jutro. Nie sigaa mysla poza dzisiejsza noc. Ale nie byo w tym nic nowego. Jake dobrze i z jak wielu nocy znaa w stan nerwowego napicia, ktry, jak gdyby pogodzony z jej zewntrznym odrtwieniem, zaciesnia czas do najbliszych godzin, na wszystkie dalsze rzucajac ciki i gsty cie. Nieraz w takich chwilach wydawao si jej, e u tej bliskiej, cho niejasno rysujacej si granicy - umrze. Nie baa si wtedy smierci. Myslaa o niej jak o odpoczynku. I wszystko, co wwczas czynia, robio na niej wraenie powolnego zbliania si do dugiego snu. Wzrastaa w niej jednoczesnie swiadomos wasnej odrbnosci. Kady swj ruch, kada mysl odczuwaa jak naleace do istoty jedynej i niepowtarzalnej. Czsto w takich wypadkach przypomina si jej sen, ktry przeya przed wielu latami w okolicznosciach dos niezwykych. Miaa wtedy czternascie najwyej lat, stao si to bowiem w niecae dwa lata po smierci matki. Niedaleko domu Podhaliczw, przy kocu waskiej i starymi ruderami zabudowanej uliczki, w dolinie, u ktrej dalekiego kresu sina smuga znaczyy si lasy, lea rozlegy staw. Gdy nastaway ciepe dni, wszystkie dzieci z miasteczka zbiegay si tam do kapieli. Pomimo zakazu opiekunw Annie udawao si czasami wymkna z domu. C to bya za rados znalez si wsrd wolnej przestrzeni, pod niebem penym soca, na wietrze, ktry wynurzajace si z wody ciao natychmiast osusza. Anna nie umiaa pywa. Chcieli ja wprawdzie uczy znajomi chopcy, zawsze jednak, gdy przyszo do przekroczenia pytkiego pasma w pobliu brzegu, brako jej odwagi. Nie umiaa przezwyciy strachu, jaki w rwnym stopniu co zachwyt, ogarnia ja wobec tej spokojnej i rozlegej przestrzeni. Ale raz, w pewien upalny dzie lata, zdarzyo si, e zapomniawszy na chwil o ostronosci posuna si cokolwiek dalej w gab i gdy nagle stracia grunt pod nogami, byo ju za pzno, aby moga zawrci. Wtedy to wasnie, w ciagu kilku minut, zanim rybacy wyciagnli ja z wody nieprzytomna, przysni si jej w dziwny sen. Ujrzaa siebie w dugiej, biaej szacie u stp ogromnych, wysoko ku grze spitrzonych schodw. Purpurowa materia okrywaa stopnie, a dokoa rwnymi rzdami, niby promienie soneczne zastyge w locie, biegy smuke i strzeliste zote kolumny. Nie zdajac sobie sprawy, gdzie si znajduje, instynktem raczej kierujac si ni okreslonym celem, zacza powoli wspina si po schodach. Wtedy kolumny, jakby nagle oyy - zafaloway spiewnie i podobne swiatu, ktre gra penia poudniowego blasku na dojrzaych drzewach, poczy pyna ku grze. Uczua si wtedy, jak nigdy jeszcze dotad, lekka i radosna. Nagle zdaa sobie spraw, e z chwila, gdy znajdzie si na szczycie schodw, bdzie musiaa z nadmiaru szczscia umrze
Upominki reklamowe
Upominki reklamowe
mapa hotele
seropozytywny
Portal o HIV I AIDS
kredyty gotówkowe millenium
pożyczka
filmy reklamowe
filmy reklamowe

myjnie samochodowe czyszczenie wykadzin warszawa krzem fotografia lubna lubin stroje kpielowe - kostiumy kpielowe push up, bik
części do wózków widłowych debaty www.wwwnzheraldconz.zuom.info Spa W Domowej łazience Jachty żaglowe barmani trójmiasto szybkie diety przewozy osób