|
|
|
||||||
Agroturystyka Krokorzyce
Posiadamy pokoje 6 os, 30 os.
Nocleg: bary, place zabaw, do wody 80m, wyzywienie we własnym zakresie, czajnik bezprzewodowy, sprzęt plażowy, barek, łózko dwu osobowe, sauna. Adela Sznitkowska - Wojnów 072433144 Tematyka: mapa kołobrzegu agroturystyka noclegi domki letniskowe mazury międzyzdroje kwatery gastronomia Krokorzyce apartamenty warszawa
| |||||||
|
|
|||||||
|
stewia ścianki działowe suknie ślubneRzuci si naprzd i ju wczepi si domi w ramiona Seweryna, gdy nisko, pomidzy z soba zwartymi ciaami rozleg si paski, bezdzwiczny stuk wystrzau. Nawrocki drgna, cie blu przemkna mu po twarzy. Ale nie puszcza, silniej jeszcze zacisna palce, wypry si, nogami mocno wpar si w podog, jakby caym soba chcia przygnies przeciwnika. Obaj byli rwnego wzrostu i Seweryn czu na ustach goracy, przyspieszony oddech tamtego, widzia dokadnie jego bliska twarz. Jaki on pikny! - pomysla.
Patrzac w rozszerzone oczy Nawrockiego, strzeli po raz drugi. I jeszcze raz. Sta nie ruszajac si, ciagle z palcem na cynglu. By przygotowany, e to jeszcze nie koniec. Ale zaraz po trzecim strzale Nawrocki przechyli si na bok ruchem mikkim i ociaym, rce opady mu, jeszcze usiowa wyciagna je przed siebie, lecz chwytay ju tylko powietrze.
Bya cisza. Niedomknite drzwi sionki aosnie dygotay na wietrze.
Seweryn uwanie przyglada si Nawrockiemu. Jeszcze sta, szeroko rozstawiwszy nogi. Jednak w sposb widoczny sabna. W koszuli rozchylonej na piersiach, w obcisych spodniach i lsniacych butach, smuky i opalony, wyglada teraz z gowa opadajaca do tyu jak linoskoczek, ktry straciwszy nagle na wysokosciach rwnowag, daremnie chce utrzyma w posuszestwie sabnace misnie. Czas pyna bardzo wolno.
Wtem Nawrocki wyprostowa si i spojrzenie jego cierpieniem przymglonych oczu spoczo na Sewerynie. Gejanowskiemu serce mocniej zabio. Ale nie odwrci gowy. Przezwyciy pierwszy odruch strachu. C mogo mu grozi ze strony tego czowieka? Koniec. Przyja wic to spojrzenie, patrzy z ciekawoscia, ktrej nie chcia ukry. Co on teraz czuje? - mysla. - Czy wie, e umiera, e to ostatnie jego chwile, czy boi si? Zapragna takiej siy, aby mg wedrze si w tego czowieka, przenikna go, zjednoczy si z nim na chwil, dojs razem a po w kres, ktry tylko tamten musiaby przekroczy. I w tym momencie zda sobie spraw: c znaczy zabi czowieka, gdy nie moe si pozna mysli umierajacego? Pozostawa sam fakt, gwatowne przecicie czyjegos ycia, zniszczenie jakichs planw, pragnie, a z tym wszystkim uczucie poniajacego niedosytu. By moe on teraz wie o mnie wicej, ni ja o nim... - pomysla.
Ale Nawrocki daleki by od tego. Nie widzia ju Gejanowskiego. Zdawa sobie spraw, e tamten stoi blisko. Gdybym wyciagna rk - pomysla - dotknabym go. Cierpia jednak tak straszliwie, i oczy nie przyjmoway ju obrazw dokoa, obojtna i obca, leaa bezksztatna miazga. Sam czu si od tych szczatkw oderwany, by jak gdyby poza wszystkim - samotny. Mia jednak zupenie jasna swiadomos swego koca. Ale jednoczesnie wydawao mu si, e to nie on umiera, lecz ktos inny. By spokojny. I dopiero gdy bl, ktry rwa mu wntrznosci, war si gbiej, uczu strach. Zacisna tylko wargi, eby zdawi jk. Pogarda, jaka zawsze mia dla cierpienia fizycznego, odya w nim teraz, kaac w blu, ktry ciagle jeszcze nie osiaga ostatecznego dna, poszuka pomocy. Chcia do ostatecznego odruchu przytomnosci wiedzie, e cierpi i cierpienie przezwycia. Nagle piekacy skurcz targna caym jego ciaem. Oszoomiony, obja brzuch domi, przyklkna, ale ju tylko pswiadomie zdawa sobie spraw z tego, co si dzieje. Upad.
Seweryn odetchna. Schowa rewolwer i spojrza na zegarek: byo pi po dziesiatej. Zdziwi si, e tak krtko to wszystko trwao, mia bowiem wraenie, e znajdowa si w tym pokoju ju od bardzo dawna.
Nawrocki nie rusza si. Lea na wznak i czy podoga bya krzywa, czy te swiato w ten sposb na niego padao, robi wraenie, jakby gow mia umieszczona o wiele niej od ng. Dziki temu wydawa si niezwykle dugi. Ale gdy Seweryn nachyli si, ciao odzyskao normalna miar. Chcac upewni si, przyoy ucho do serca: nie bio. A wic po wszystkim. Zdawa sobie spraw, e powinien natychmiast stad odejs. Dopiero teraz zorientowa si, na jak nieobliczalne pusci si ryzyko. Anna moga przecie nadejs kadej chwili. Mimo to nie rusza si. Cos, czego nie umia nazwa, ale co byo silniejsze od rozsadku, nie pozwalao mu oderwa oczu od zmarego. Twarz Nawrockiego, w ciagu ostatnich chwil zmieniona przez bl, teraz odzyskiwaa swj dawny, modzieczy wyglad. Spokj nasyca ciemne rzsy i lekko rozchylone usta zudzeniem snu, nad harmonijnym przegiciem szyi i naturalnym uoeniem ramion zdawa si czuwa odpoczynek. Ale ju cokolwiek dalej krwawe plamy lepiace koszul na piersiach i na brzuchu rozpraszay to wraenie.
Seweryn odsuna si i podnis donie do swiata. Byy czyste. Ale wicej nie pochyli si nad leacym. Ogarno go zmczenie. Jutro o tej porze bd daleko - pomysla. - Podejrzenia? Oczywiscie padna w pierwszym rzdzie na Ann...
To mu przypomniao, e musi stad szybko odejs. swiata nie zgasi, starannie tylko zamkna za soba drzwi. By ju na dworze, gdy od drogi dobieg go bliski plusk bota. Ktos szed. O powrocie nie mg teraz mysle. Cofna si za rg chaty i czeka.
Dostrzegszy w gbi ciemnosci cieniutka i dygocaca nierwno na wietrze smug swiata, Anna zatrzymaa si. To u niego swieci si - pomyslaa. I wyobrazia sobie chwil, w ktrej, gdy bdzie ju po wszystkim, poprosi Nawrockiego, aby wpusci do pokoju nieco swieego powietrza. W razie gdyby poprzesta na uchyleniu okna, bdzie musiaa zawoa: Ale nie tak, szerzej, przecie tutaj udusi si mona! Wtedy Nawrocki otworzy okno na rozcie. A co dalej? Ostry dreszcz nia targna. Przyspieszone pulsowanie serca zmusio ja do wsparcia si o pot. Przymkna oczy. W pierwszej chwili miaa wraenie, e usuwa si w przepas. Silniej wic uczepia si chropowatej erdzi. Staa bez ruchu, jakby w odrtwieniu swego ciaa szukaa ratunku.
Wiatr krtymi podmuchami wi si pomidzy opotkami. Pomimo ciemnosci czuo si bliska obecnos nieba: niewidzialne chmury zdaway si pyna tu ponad gowa. To ich ciar musia przygniata szeleszczace dokoa drzewa. Niespodziewanie zalega cisza.
Anna wyprostowaa si: Wrc - postanowia. I ju uczynia kilka krokw w kierunku powrotnym, gdy zdaa sobie spraw, e Litowka wyszed na pewno z domu i znajduje si gdzies w pobliu. W kadym razie na szosie musiaaby si na niego natkna. Innej zas drogi prcz tej, ktra przysza, nie byo. Zawrcia wic. Znowu zerwa si wiatr, ostro zacina od otwartej przestrzeni nadzelwiaskich ak.
Anna sza powoli wzdu potu, starajac si wsrd botnistej drogi wybiera co suchsze miejsca. Miaa wprawdzie przy sobie latark, pamitaa jednak o yczeniu Litowki, aby usiowaa si przedosta do Nawrockiego nie zauwaona. Byle tylko skoczy z tym wszystkim - myslaa - wrci do domu, pooy si, zasna... W tej chwili nie miao dla niej adnego znaczenia, co stanie si jutro. Nie sigaa mysla poza dzisiejsza noc. Ale nie byo w tym nic nowego. Jake dobrze i z jak wielu nocy znaa w stan nerwowego napicia, ktry, jak gdyby pogodzony z jej zewntrznym odrtwieniem, zaciesnia czas do najbliszych godzin, na wszystkie dalsze rzucajac ciki i gsty cie. Nieraz w takich chwilach wydawao si jej, e u tej bliskiej, cho niejasno rysujacej si granicy - umrze. Nie baa si wtedy smierci. Myslaa o niej jak o odpoczynku. I wszystko, co wwczas czynia, robio na niej wraenie powolnego zbliania si do dugiego snu. Wzrastaa w niej jednoczesnie swiadomos wasnej odrbnosci. Kady swj ruch, kada mysl odczuwaa jak naleace do istoty jedynej i niepowtarzalnej. Czsto w takich wypadkach przypomina si jej sen, ktry przeya przed wielu latami w okolicznosciach dos niezwykych. Miaa wtedy czternascie najwyej lat, stao si to bowiem w niecae dwa lata po smierci matki. Niedaleko domu Podhaliczw, przy kocu waskiej i starymi ruderami zabudowanej uliczki, w dolinie, u ktrej dalekiego kresu sina smuga znaczyy si lasy, lea rozlegy staw. Gdy nastaway ciepe dni, wszystkie dzieci z miasteczka zbiegay si tam do kapieli. Pomimo zakazu opiekunw Annie udawao si czasami wymkna z domu. C to bya za rados znalez si wsrd wolnej przestrzeni, pod niebem penym soca, na wietrze, ktry wynurzajace si z wody ciao natychmiast osusza. Anna nie umiaa pywa. Chcieli ja wprawdzie uczy znajomi chopcy, zawsze jednak, gdy przyszo do przekroczenia pytkiego pasma w pobliu brzegu, brako jej odwagi. Nie umiaa przezwyciy strachu, jaki w rwnym stopniu co zachwyt, ogarnia ja wobec tej spokojnej i rozlegej przestrzeni. Ale raz, w pewien upalny dzie lata, zdarzyo si, e zapomniawszy na chwil o ostronosci posuna si cokolwiek dalej w gab i gdy nagle stracia grunt pod nogami, byo ju za pzno, aby moga zawrci. Wtedy to wasnie, w ciagu kilku minut, zanim rybacy wyciagnli ja z wody nieprzytomna, przysni si jej w dziwny sen. Ujrzaa siebie w dugiej, biaej szacie u stp ogromnych, wysoko ku grze spitrzonych schodw. Purpurowa materia okrywaa stopnie, a dokoa rwnymi rzdami, niby promienie soneczne zastyge w locie, biegy smuke i strzeliste zote kolumny. Nie zdajac sobie sprawy, gdzie si znajduje, instynktem raczej kierujac si ni okreslonym celem, zacza powoli wspina si po schodach. Wtedy kolumny, jakby nagle oyy - zafaloway spiewnie i podobne swiatu, ktre gra penia poudniowego blasku na dojrzaych drzewach, poczy pyna ku grze. Uczua si wtedy, jak nigdy jeszcze dotad, lekka i radosna. Nagle zdaa sobie spraw, e z chwila, gdy znajdzie si na szczycie schodw, bdzie musiaa z nadmiaru szczscia umrze Podobnie ustosunkoway si do sedelnickiego proboszcza okoliczne dwory. Zbyt powanie mwi o komunizmie, aby nie zosta posadzonym o wystpne i skryte, a tak ze stanem duchownym nie licujace sympatie. Umacnia jeszcze ten sad swoimi wypowiedziami zarwno w kwestiach narodowosciowych, jak i w sprawie reformy rolnej. Rosa wic przepas pomidzy nim a miejscowym ziemiastwem. Dwory nie mogy mu darowa, i znajdowa ostre i bezwzgldne sowa, gdy przychodzio do rozmw o roli ziemiastwa na kresach w dawnej Polsce niepodlegej i pzniej podczas zaborw. Przypominajac bdy przodkw, dotkna ich potomkw w najczulsze struny prnosci. A jego wiara, ta rwnie przemawiaa przeciw niemu. Uwaano, e zbyt wiele ada, aby ada szczerze. Zarzucano mu ciasny fanatyzm, obud i nieznajomos natury czowieka. Dla tych ludzi wyrosych w tradycyjnym przeswiadczeniu, i sua obronie polskosci i katolicyzmu, Polska koczya si z granicami posiadosci, a wiara zaczynaa poza nimi. Wedug niepisanej umowy do sug Koscioa naleao utrzymywa ten ukad, strzec go niby harmonii wyszego porzadku, zapewniajacej stowarzyszonym pokj ziemski i nagrod niebieska.
Ksiadz Sieche maci rwnowag wypracowana przez wieki. Jego Kosci rozsadza misterne spoida i wiazada, aczace dwr z plebania. Wyrasta na drodze ogromnym cieniem, kadac ten pospny znak niby sowo ostrzeenia. Odwrcono si wic od niego. Jedna z rodzin, najznaczniejsza w powiecie, pocza nawet czyni starania w kurii biskupiej, aby niewygodnego proboszcza przeniesiono z Sedelnik. Zbyt jednak ywa zachowano tam pami o miosci, jaka zmary niedawno biskup obdarza ksidza Siechenia, podwczas swego kapelana, aby dano posuch doradczym podszeptom.
Nowy biskup, czowiek duej wiedzy i rwnej skromnosci, nie chcia nawet dyskutowa tej sprawy. Uwaa, e w przeciwnym wypadku zniewayby pami swego poprzednika, ktrego smier tak niezwyka i swita otoczya ju legenda. I gdy jeden z proboszczw odway si wypowiedzie w obecnosci biskupa kilka krytycznych uwag o ksidzu Siecheniu, spotka si z tak ostrym upomnieniem, i zrozumiano, e ani teraz, ani w najbliszej przyszosci nie podobna liczy na pomyslne przeprowadzenie zamierzonego planu. Stanowisko proboszcza sedelnickiego stao si w ten sposb silniejsze ni kiedykolwiek.
Lecz on sam nie czu adnego triumfu. Nie takich pragna zwycistw. Gdy z listu jednego z kolegw seminaryjnych dowiedzia si o owych nieudanych intrygach w kurii, zrozumia, e wszystkie jego zamiary stworzenia wsplnej akcji przepady ostatecznie. Nie potrzebowa ju obawia si wyraznego bojkotu. Ale nienaganna poprawnos, z jaka zacza si teraz spotyka, niosa mu wiksze jeszcze osamotnienie ni wpierw jawna w pewnym okresie niech. Jaka ulga w podobnym opuszczeniu byoby ufa, e ten zy czas dzwiga w sobie ciar prby rzuconej przez Boga! Ale czy nie byoby pycha doszukiwa si w ndzy i cierpieniu znaku wybrania? Jake wierzy, e Bg kae licznym badzi, aby mnie od bdu ocali? e na oczy wielu rzuca cie, aby moim da czujnos? A sercom odbiera oddech, eby moje napeni rytmem?
Po raz pierwszy zwatpi wwczas ksiadz Sieche o susznosci obranej drogi. Czy nie omyli si przyjmujac swicenia? Czy nie wzia ciaru ponad swoje siy? Zacza w tych dniach kiekowa w nim nowa mysl: klasztor. Moe ta cisza i spokj pomidzy murami odgradzajacymi od swiata miay by jego przeznaczeniem? Nie praca wsrd ludzi, lecz ucieczka od nich?
Nie znajdowa jednak w sobie decyzji, ktra pozwoliaby mu zrezygnowa ze wzrusze, jakie przeywa, gdy wyszedszy w jesienny wieczr przed dom sysza wsrd mgy kryjacej aki krzyk dzikich kaczek lub kiedy w letnie poudnie powietrze lekko drao od brzku kos. Ziemi pod stopami, niebo nad gowa - oto co musiaby porzuci. Wyrzec si podmuchu przedwiosennego, czasu, gdy powietrze wchaniajac sodycz zakwitania jest tak lekkie i powiewne, jakby cae z zielonej przdzy byo utkane, odejs od nocy, z ktrych jedne rzucaja trwog, lecz inne moga askawie otworzy swoja gbi slac dreszcz uspokojenia, nie, jake odrzuci dobrowolnie to wszystko!
Przecie jednego dnia drczony watpliwosciami szczeglnie bolesnie, czujac, e na dusza walk nie starczy mu si, zdecydowa si ksiadz Sieche zoy prosb o zwolnienie z dotychczasowych obowiazkw. W ostatniej dopiero chwili, ju w drodze do paacu biskupiego, porzuci ten zamiar.
Przyjecha do miasta wczesnym rankiem, po nieprzespanej nocy. Ledwie ujrza, jeszcze z okien wagonu, biaa wie klasztoru jezuickiego, ile wspomnie wskrzesio w jego pamici miasto, w ktrym wkrtce po opuszczeniu seminarium spdzi cay rok przy boku biskupa uaskiego. By to czas, ktrego kada godzin, bogosawi wielki starzec. Jak nigdy przedtem i potem zrozumia wwczas ksiadz Sieche si przymierza czowieka z Bogiem, przymierza, w ktrym wszystko, cokolwiek istnieje na swiecie, miao swoje wasciwe miejsce, tworzac owa wspaniaa i wieczna budow, ktra, jak kosci gotycki arliwa wiar, ucielesniaa sowa Apostoa o madrym architekcie.
Na ranna msz zaszed proboszcz do katedry | |||||||