|
|
|
||||||
Akademik Zawarża
Polecamy Akademik Zawarża 5 osobowe, 120 zł osoba, poza sezonem 130 zł.
Wypozażenie: parawan, łazienka Wyzywienie: śniadania i obiady do plazy 1km centrum turystyczne baseny Zawarża - Książęca Ludwik Bogdański - 550893999 Tematyka:
| |||||||
|
|
|||||||
|
stewia ścianki działowe suknie ślubneNa pamiatk, e w czasie wojny si urodzi),
Dobrze, mj Tadeuszu, es si dzis nagodzi
Do domu, wasnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek mysli wkrtce sprawi ci wesele;
Jest z czego wybra; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera si na sady graniczne
Dla skoczenia dawnego z panem Hrabia sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjecha do dworu;
Podkomorzy ju zjecha z ona i z crkami.
Modzie posza do lasu bawi si strzelbami,
A starzy i kobiety niwo ogladaja
Pod lasem, i tam pewnie na modzie czekaja.
Pjdziemy, jesli zechcesz, i wkrtce spotkamy
Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy".
Pan Wojski z Tadeuszem ida pod las droga
I jeszcze si do woli nagada nie moga.
Soce ostatnich kresw nieba dochodzio,
Mniej silnie, ale szerzej ni we dnie swiecio,
Cae zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skoczywszy rolnicze.Na spoczynek powraca. Ju krag promienisty
Spuszcza si na wierzch boru i ju pomrok mglisty,
Napeniajac wierzchoki i gazie drzewa,
Cay las wiae w jedno i jakoby zlewa;
I br czerni si na ksztat ogromnego gmachu,
Soce nad nim czerwone jak poar na dachu;
Wtem zapado do gbi; jeszcze przez konary
Bysno jako swieca przez okienic szpary
I zgaso. I wnet sierpy gromadnie dzwoniace
We zboach i grabliska suwane po ace
Ucichy i stany: tak pan Sdzia kae,
U niego ze dniem kocza prac gospodarze.
"Pan swiata wie, jak dugo pracowa potrzeba;
Soce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
Czas i ziemianinowi ustpowa z pola".
Tak zwyk mawia pan Sdzia, a Sdziego wola
Bya ekonomowi poczciwemu swita;
Bo nawet wozy, w ktre ju skada zaczto
Kop yta, niepene jada do stodoy;
Ciesza si z nadzwyczajnej ich lekkosci woy Ogarniao go coraz wiksze podniecenie, w niepokj, ktry zawsze si w nim odzywa, gdy wiedzia, e zo moe by posuszne jego woli, kiedy mg je obserwowa w zwolnionym dziaaniu, w saczeniu si kropla po kropli, podobne truciznie pozornie kuszacej, a dopiero po chwili znieksztacajacej rysy twarzy. Przypomniao mu si, e ulubionym jego zajciem w latach chopicych byo mordowanie wszystkich napotkanych po drodze stworze: muchy odarte ze skrzyde wbija na szpilk i trzepocace si podpala, rozdeptywa motyle, ostra laska przygwada aby, zabija jaszczurki i swierszcze, rozkopywa i burzy mrowiska. Kiedy w dwunastym roku ycia otrzyma od ojca flower, rozpocza systematyczne tpienie wiewirek. Najwicej jednak zadowolenia da mu pewien dzie pznego lata, gdy przyczaiwszy si w rowie koo supw telegraficznych zastrzeli jaskk. Po raz pierwszy odczu wwczas cierpka rados towarzyszaca amaniu uswiconych zwyczajw.
I w tym momencie pomysla, e niedaleka by moe jest chwila, kiedy w Michasiu, z pewnoscia nie splamionym dotychczas adnym brudnym uczynkiem, odezwie si okruciestwo. Kog moe to omina? Kogo sta, aby zdoa wyama si z oglnego prawa natury? Gdyby nie lk przed dorazna kara, kt by nie zabija, kto umiaby osoni si przed pokusami, ktre pragna karmi si zem? Wtem uczu, e jednoczesnie z tymi myslami, niby w innej rzeczywistosci, istnia w nim jakis nieokreslony i nieuchwytny gos. Mia takie wraenie, jakby czegos zapomnia.
Poderwa si z krzesa nieopanowanym ruchem i tak szybko cofna si w stron okna, e nie zauway nawet, kiedy Michas take wsta. Wzrok jego przyku duy krzy odcinajacy si od pobielanej sciany ciemnym, chropowatym drzewem. Sewerym zdziwi si, e dopiero teraz go dostrzeg. Chocia krzy wisia na wprost wejscia, dokadnie pamita, i gdy wszed do pokoju, sciana wydaa mu si pusta.
Po krtkiej ciszy nowe natarcie wiatru zabrzmiao wzmoonym nateniem, jakby sptane nocne siy wszystkie razem zerway si z uwizi i podobne skrzydlatym szatanom spady gniewnym kbowiskiem na ziemi.
Seweryn drgna. Zda sobie nagle spraw, jaki to gos przed chwila dawa w nim o sobie zna. Usysza wyraznie sowa, ktrych kiedys, gdy przystpowa po raz pierwszy do komunii, uczy si na pami: Panie, nie jestem godzien, abys wszed pod dach mj, ale rzeknij sowo, a bdzie zbawiona dusza moja. Usysza to zdanie nasycone tym samym przelotnym wzruszeniem, z jakim je wwczas za kapanem powtarza. Ujrza biay ornat triumfujacy czerwienia krzya, zoty kielich a wyej monotonny nieomal dotykalny szept ksidza: Corpus Domini nostri Jesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam.
Ockna si usyszawszy gos chopca. Ale nie zrozumia sw. Spojrza w jego stron:
- Mwies cos?
- Wychodzi ju pan? - spyta tamten z akcentem zawodu.
Seweryn powtrzy machinalnie:
- Czy wychodz?
I niespodziewanie oywi si.
- Nie, oczywiscie, e nie wychodz! Skade? Nawet mi to do gowy nie przyszo. Co za pomys! Obiecaem ci przecie opowiedzie... No i c mi si tak przypatrujesz, jakbys ducha zobaczy?
Michas zblad i cofna si.
- Dziwnie pan tak teraz wyglada...
Seweryn rozesmia si haasliwie.
- Ja dziwnie? Wydaje ci si, mj may. Dlaczeg miabym dziwnie wyglada.
Przeciagna jednak niespokojnie donia po twarzy, jakby chcia siebie w ten sposb sprawdzi. Cos go musiao zastanowi, bo szybko nachyli si w stron lampy.
- Chodz no tutaj! - skina na chopca.
Michas zbliy si.
- Co dziwnego zobaczyes we mnie? No, mw! Syszysz? Czego stoisz i gapisz si? Masz mi w tej chwili powiedzie. Co jest we mnie dziwnego?
Nie mogac si doczeka odpowiedzi, chwyci Michasia za rk | |||||||