|
|
|
||||||
Apartament Jordanów Śląski
Posiadamy Apartament Jordanów Śląski 5 osobowe, 40 zł osoba, poza sezonem 140 zł.
Wypozażenie: parawan, kuchenka gazowa Wyzywienie: bufet od plaży 1400m bary prywatna plaża Jordanów Śląski - Pańska Jacek Fijałkowski - 397521653 Tematyka: mielno kamera wczasy agroturystyka agroturystyka pl noclegi jastrzębia góra kolobrzeg pl Jordanów Śląski domki letniskowe nad morzem
| |||||||
|
|
|||||||
|
ścianki działowe stewia suknie ślubneAnna gorzko usmiechna si. Gdy pami przywoywaa to dawne wspomnienie, zawsze ogarniao ja wraenie, i caa odlega przeszos w stosunku do ycia obecnego jest czyms nierealnym, jak gdyby zamknitym krgiem zdarze naleacych do innego zupenie czowieka. Nie znajdowaa adnej acznosci pomidzy soba a tamta maa dziewczynka sprzed kilkudziesiciu lat. Najchtniej te odpdzaa od siebie wspomnienia. Czemu wic teraz z tak czuym nieomal poddaniem pozwalaa zagarna si pynacym z daleka obrazom?
Wtedy ya jeszcze matka. Wiele jednak godzin przebywaa poza domem. Pracowaa w krawieckim magazynie, miaa tam duo roboty. Czasem wyszedszy rano, wracaa pznym wieczorem. Nie byo na to adnej rady. Anna musiaa si podda. Czua si bezbronna i swiadomos zalenosci od spraw zawikanych w inny, daleki, a jej niedostpny swiat, ktry na cay dzie zabiera matk, nie pozwalaa szuka odpoczynku nawet w tych godzinach wczesnego przedpoudnia, ktre wypeniao ycie skrztne i pracowite, pene mudnej bieganiny pani Podhaliczowej, codziennie rozwijajace si w tym samym rytmie, nanizane wedug raz na zawsze ustalonego porzadku. Anna braa udzia w tych domowych obrzadkach. Pani Podhaliczowa lubia ja wciaga w krag swoich poczyna, lecz wszystko, co w ciagu przedpoudnia dokonywao si w malutkim, jak gniazdo osadzonym w kacie oficyny mieszkaniu, nie mogo wyrwa z serca draniacego niepokoju. Ju budzac si, zanim przeya bolesna chwil rozstania z matka, myslaa pena lku o wieczornych chwilach oczekiwania jej powrotu. Najgorsze byy czasy zim. Budzia si w nieprzyjaznych ciemnosciach, nieraz jeszcze w srodku nocy, ale poniewa nie znaa godziny zawieszonej w odlegym kacie pomidzy monotonnym tykaniem zegara, baa si usna, aby nie przeoczy chwili, w ktrej matka wstanie, po cichu ubierze si i nie jedzac najczsciej sniadania odejdzie. Z czasem nauczya si rozpoznawa godziny po odgosach. Ale i wwczas walczya z sennoscia, nie ufajac dzwikom, ktre jak ze duchy przynosiy z daleka nieubagane znaki. Wydawao si jej, e w tym swiecie tajemnych, porannych poczyna moe pewnego dnia ulec wszystko nagej zmianie i gdyby zawierzywszy wiadomemu porzadkowi zasna - matka odeszaby bez poegnania. Wolaa wic czuwa wobec niebezpieczestwa. Wolaa wybiega mu naprzeciw. A jednoczesnie czerpaa smutna rados z sodkiej bliskosci leacej obok matki. Wsuchiwaa si pilnie w jej cichy, rwny oddech, wiedzac, e w pewnej chwili, jego ciepo, majace cos z mikkosci nagrzanej socem trawy, przybliy si i zmieni w goracy pocaunek. Jake pragna i baa si tej chwili! Wiedziaa, e minuta ufnego wtulenia w ramiona matki musi szybko pierzchna, jakby bicie serca, ktre czua przy swoim sercu, niecierpliwie znaczac uciekajacy czas, przynaglao do pospiechu; wiedziaa rwnie, e potem na ksztat rozlegej i ogromnie smutnej rwniny, ogladanej kiedys z okna pociagu, otworzy si szeroki bieg tsknych godzin, ciko jak blady dzie wyonionych z mroku i powoli, znw w gab tym razem ju mroku wieczornego zdaajacych. Ale nawet pami cierpkiego smaku godzin, wsrd ktrych miaa si tak dugo baka, nie tumia w niej pragnienia pocaunku: krtkiej chwili szczscia zawistnie sciganej przez koniecznos. To ranne powitanie, rwnoznaczne z poegnaniem, bo wszystko, co pzniej matka czynia, stawao si niepowrotnym odpywaniem radosci i spokoju, byo w ciagu dnia jedynym oparciem Anny. Bya to chwila, do ktrej uciekao si jak pod dach w czasie wiatru i soty. Jej waski krag promienia swiatem w ciemnosciach. Przypas do niego, zanurzy si w nim i zaczerpna stamtad oddechu, ktry gra potem w piersiach nieokreslona spiewna rzewnoscia - jakie to byo wytchnienie i ulga. I wtedy wczesny zmierzch zimowy, przedtem grozny, teraz sta si askawym sprzymierzecem. Anna nauczya si tysiaca wybiegw, odkrya si przymilnych kamstw, byle tylko wyrwa si spod opieki pastwa Podhaliczw, opusci ich jasny pokj i umkna do swego, gdzie w mroku szybko gstniejacym moga wrci do chwili narodzonej w podobnym cieniu. Kiedy wraz z zieleniejacymi na podwrzu kasztanami przyszy dugie dnie, odkrya, e powrt do maej porannej chwili osiagna mona sztucznie: zamknawszy oczy. Potrzebowaa do tego tylko samotnosci i ciszy. Podwrko byo spokojne, ludzie zaludniajacy oficyny bardzo dalecy w swoich mieszkaniach, niebo agodne. W czerwcu, gdy zmierzchy szerokimi tczami wyrastay w grze, w powietrzu unosi si zapach kwitnacych pomidzy kasztanami akacji, a pewien pan wygrywa na wiolonczeli melodie, ktre jak waskie, faliste scieki prowadziy w gab nieznanych i tajemniczych krajw. Po dniu zgiekliwym, penym ludzi i gosw, Anna odpoczywaa. Umykaa z ramion czasu ptajacego strachem i niepokojem. Pod zamknitymi powiekami odnajdywaa wytchnienie, wsrd ktrego ju tylko na ksztat pogodnego strumienia przepywaa tsknota za matka. Niektre obrazy stale towarzyszyy tym rozmyslaniom. Zwaszcza jeden szczeglnie czsto wraca i jakby by pamiatka po tych dniach ze smiercia matki rozsypanych na proch, przetrwa jeszcze dugo potem, zawsze ten sam, zakwitajacy przez wiele lat niezmiennym urokiem. Najpierw by mrok, ale wystarczyo powieki silniej zacisna albo przykry je domi, aby z gbi, z samego srodka ciemnosci wypyna jasny punkt. Kiedys, wyjechawszy z matka za miasteczko, ujrzaa Anna na dnie gbokiej studni lekko koyszacy si na ciemnej wodzie kwiat kaczeca. Objta ramionami matki, leaa na chodnym ocembrowaniu i kiedy nagle zawoaa - gos jak kamie polecia w d i wydao si jej, e liscie zadray wsrd mikkich krgw, nasycajac je ywym ciepem. Po chwili cae dno byo zote. Tu z poczatku dziao si cos podobnego. Maa gwiazdka rozszerzaa si, wypieraa mrok, a gdy dla swego promiennego przepychu nie znajdowaa ju miejsca - rozstpowaa si jak woda nasycona swiatem i nagle zmacona ostrym podmuchem. Wtedy pomidzy zocistymi koami ukazyway si biae gobie...
Od domu Nawrockiego dzielio Ann kilkadziesiat zaledwie krokw. Dopiero teraz spostrzega, e swiato nabrao silniejszego blasku: zawieszone nisko ponad ziemia, jak sup ognisty pono w ciemnosciach. Znowu zatrzymaa si. Tym razem uczynia to machinalnie, nie zdajac sobie sprawy dlaczego. Przecie chc, eby to wszystko prdko si skoczyo - myslaa. - Dlaczego wic zwlekam?
Jednak nie ruszaa si. Staa nadsuchujac. Nagle wydao si jej, e ktos zblia si od strony ak. Wyraznie syszaa kroki. Przytuliwszy si do potu wstrzymaa oddech. Ale cho szybko zorientowaa si , e to krople mgy skapuja z drzew, przez dusza chwil jeszcze pozostawaa pod wraeniem bliskosci jakiegos czowieka. Czua owa bliskos caym ciaem, kadym wknem nerww i w pewnym momencie swiadomos ta nienasycona w swej zachannosci staa si tak straszliwa mczarnia, i w ostatnim zaledwie momencie zdaya zapanowa nad pragnieniem zawoania. Przygryza wargi. I dopiero, gdy bl doszed do jej swiadomosci, zdaa sobie spraw, e chciaa krzykna: Pawle! Zaczynam majaczy... - przemkno jej przez gow.
Szybko zwrcia si w kierunku swiata. Ju nie wybieraa dogodniejszej drogi, sza byle prdzej, grzaskie boto chlupao pod nogami. Furtka bya otwarta. Dobiega monotonny stuk otwartego okna. Poza tym pustka.
Zdziwia si, e Nawrocki nie wychodzi na spotkanie. Podwrko, o ile si moga zorientowa w ciemnosciach, byo niewielkie, w gbi szelesci ogrd. Kontury chaty, lekko podkreslone smuga swiata, rysoway si w mroku nieksztatnymi cieniami, w srodku czernia otwr sionki. Wszystko pootwierane - pomyslaa z zaniepokojeniem. Po chwili wahania wesza do srodka.
W sionce panowaa zupena ciemnos. Tylko w jednym miejscu u samej podogi przeswitywa bardzo waski skrawek swiata. Podesza w tym kierunku i rkoma odnalaza drzwi. Zapukaa po cichu. Nikt nie odpowiedzia. Powtrzya wic, tylko gosniej. Wreszcie lekko pchna drzwi.
Uchyliy si skrzypiac i przez waski otwr zobaczya najpierw biaa scian, potem ko okryte zgniecionym pledem. Musia wyjs gdzies - pomyslaa. Zastanowia si, czy ma wejs do srodka, czy te tutaj zaczeka. Skusio ja wreszcie ciepo idace z pokoju. Przemarza na wietrze i monos rozgrzania si bya zbyt pociagajaca, aby si jej opiera. smiaym ju ruchem otworzya drzwi.
W tej chwili Seweryn usysza jej stumiony okrzyk. Cofna si za prg, rce wyciagnawszy przed siebie, jakby chciaa osoni si przed niespodziewanym widokiem. Przeciag zawirowa w pokoju. Machinalnie zamkna drzwi i dopiero gdy znalaza si w ciemnosciach, ogarna ja strach. Po omacku przesza przez sionk i na oslep zacza biec.
Ju w pobliu drogi natkna si na Litowk. Chwyci ja za rce Wyciagna rk, ale pan Ramian szukajac czapki tak si jakos zakrzatna, i nie wiadomo byo, czy w ogle zauway ruch Seweryna. Ten zagryz tylko wargi i lekko poruszy donia w powietrzu, jakby rozpdza niewidzialny dym. Administrator szybko wyszed.
Seweryn zosta sam w hallu. Ju chcia pjs do jadalni, gdy wydao mu si, e z pokoju ojca dobiegy kroki zmierzajace w stron drzwi. Czyby stary chcia ze mna rozmawia? - zaniepokoi si. Wstrzyma oddech. Nie, przesyszaem si - upewni si po chwili. W domu bya cisza. Odetchna z ulga. Wzia ze stolika zostawiona przez Ramiana gazet, przedar na p i zmita cisna do kosza.
Kolacj jad wolno, lecz z apetytem. Pmrok wyduajacy rozlega sal, sciany, ktre dziki ciko oprawnym obrazom zdaway si chyli ku pododze, bezszelestne ruchy usugujacego Franciszka, leniwe ciepo idace od kominka, a przede wszystkim cisza rozlegego domu i swiadomos, e poza plecami biegnie w mroczna gab duga amfilada pokojw - wszystko to, odcite od wichury szalejacej na dworze, od brzku rynien, szumu drzew i oskotu z rzadka szarpiacego okiennicami, stwarzao nastrj agodny, nasycony spokojem i bezpieczestwem. Ciekawy jestem, co jutro bd robi o tej porze? - pomysla. - Powinno ju by po wszystkim! Caa wies bdzie si trzas od domysw. Usmiechna si. Ale w zestawieniu z obecna atmosfera cay zamierzony plan znowu wyda mu si nieomal nierzeczywisty. Zniecierpliwiony wasnym niezdecydowaniem, wicej: niemonoscia cakowitego wycia si w to, co miay przynies najblisze godziny, odsuna talerz. Franciszek, jak opiekuczy duch, natychmiast wyoni si z kata i stana obok. Seweryn ledwie zday opanowa gwatowny odruch niechci. Dopiero teraz zda sobie spraw, e gdy jad - Franciszek przez cay czas musia na niego patrze. Chcia wic sobie przypomnie, jak si zachowywa i jaki mia wyraz twarzy. Jednoczesnie przemkno mu przez gow: czy Franciszek wie ju o smierci Buraka? A inni, caa suba, ci wszyscy, ktrzy znali zabitego jeszcze jako dziecko, pamitali go wyrostkiem? Przypomnia mu si nagle jeden letni dzie sprzed dwch lat: wrci do domu o tej samej mniej wicej porze co dzisiaj, sam jad kolacj, usugiwa Burak, mniej wprawdzie bezszelestny i sprawny ni Franciszek, ale za to bezposredniejszy, bliszy w swojej nieporcznej modzieczosci. Tego wieczoru Burak po raz pierwszy mia przyprowadzi Sewerynowi dziewczyn ze wsi. Chocia byli w jadalni sami, zakomunikowa mu te wiadomosci poufnym szeptem, gosem, ktry zbyt dygota podnieceniem, aby brzmia spokojnie. Nazajutrz, gdy zjawi si rano ze sniadaniem, o nic nie pyta, ale Seweryn atwo odczyta w jego oczach bysk zaciekawienia. Ten bysk czsto pzniej wraca w spojrzeniach lokajczyka. Ciekawe, jak Burak wyglada w chwili smierci? - pomysla Seweryn. Chcia sobie wyobrazi twarz, ktra pamita, scita chodem smierci. Jednak nie tylko jej nie ujrza, ale nawet rysy yjacego Buraka zaczy mu si w pamici zaciera.
W salonie zachrobota zegar i jedno jasne, niespodziewanie czyste uderzenie przenikno z ciemnosci: p do dziewiatej. Najdalej za godzin Nawrocki powinien by u siebie w domu. Seweryn podnis si ociale. Dopiero teraz, gdy stana, odczu znuenie.
- Gdzie pan inynier kae poda herbat? - zapyta Franciszek.
- Jak zawsze do salonu... Albo nie, niech Franciszek zaniesie do mego pokoju, zmczony jestem, zaraz si poo.
- Sucham pana inyniera.
Pokj, ktry zajmowa Seweryn, znajdowa si na prawym skrzydle domu. Z hallu prowadzi w tamta stron dugi korytarz, mona rwnie byo przejs pokojami a do tzw. maej biblioteki, skad drzwi wychodziy na ten sam korytarz. W poowie drogi Seweryn zatrzyma si.
Okiennice w drugim salonie byy jeszcze nie zamknite. swiato z jadalni dobiegao tu ledwie uchwytnym odblaskiem, nikym, dogasajacym dreniem zatrzymywao si przed progiem i ciemnos rozlegego pokoju, jak gdyby niczym nie ograniczona, otwieraa si na ciemnos nocy ogromna i gsta, a tylko gdzies w odlegej gbi bita szumem i wznoszaca si kbami cieni. Nagle, nieomal pod samym oknem, przenikna cisz krzyk puszczyka.
Seweryn zawrci. Szybkim krokiem przeszed przez salon, stoowy, mina hall i zapuka do pokoju ojca. Nikt nie odpowiedzia. Nacisna wic klamk i lekko uchyli drzwi: gabinet by pusty i ciemny, swiecio si w sypialni. Mikki dywan stumi odgos krokw. Przed progiem Seweryn zatrzyma si.
Gejanowski ubrany w swj domowy szlafrok, przypominajacy habit zakonny, klcza przy ku na klczniku obitym czerwonym pluszem, z gowa wsparta o pulpit. Odwrcony plecami do drzwi, nie zauway obecnosci syna. Seweryn skrzywi si pogardliwie. Stary bigot! - pomysla. Nie chcac jednak, aby rozmowa rozbia si o pierwsze trudnosci, cofna si do gabinetu i gosno chrzakna.
- Czy mona? - spyta.
W sypialni zaszelescio | |||||||