|
|
|
||||||
Apartament Mechelinki od plaży 1400m
Apartament Mechelinki Krzesińska Proponujemy pokoje 6 osobowy.
Cena 70 os. Obiekt: parking, centrum rekreacji, łózko z dostawka, barek, parasol plazowy, śniadania i obiady, od wody 900m. Apartament Krzesińska - 541389429 Mechelinki ul.Kościelna 20 Tematyka:
| |||||||
|
|
|||||||
|
ścianki działowe suknie ślubne stewiaWyciagna rk, ale pan Ramian szukajac czapki tak si jakos zakrzatna, i nie wiadomo byo, czy w ogle zauway ruch Seweryna. Ten zagryz tylko wargi i lekko poruszy donia w powietrzu, jakby rozpdza niewidzialny dym. Administrator szybko wyszed.
Seweryn zosta sam w hallu. Ju chcia pjs do jadalni, gdy wydao mu si, e z pokoju ojca dobiegy kroki zmierzajace w stron drzwi. Czyby stary chcia ze mna rozmawia? - zaniepokoi si. Wstrzyma oddech. Nie, przesyszaem si - upewni si po chwili. W domu bya cisza. Odetchna z ulga. Wzia ze stolika zostawiona przez Ramiana gazet, przedar na p i zmita cisna do kosza.
Kolacj jad wolno, lecz z apetytem. Pmrok wyduajacy rozlega sal, sciany, ktre dziki ciko oprawnym obrazom zdaway si chyli ku pododze, bezszelestne ruchy usugujacego Franciszka, leniwe ciepo idace od kominka, a przede wszystkim cisza rozlegego domu i swiadomos, e poza plecami biegnie w mroczna gab duga amfilada pokojw - wszystko to, odcite od wichury szalejacej na dworze, od brzku rynien, szumu drzew i oskotu z rzadka szarpiacego okiennicami, stwarzao nastrj agodny, nasycony spokojem i bezpieczestwem. Ciekawy jestem, co jutro bd robi o tej porze? - pomysla. - Powinno ju by po wszystkim! Caa wies bdzie si trzas od domysw. Usmiechna si. Ale w zestawieniu z obecna atmosfera cay zamierzony plan znowu wyda mu si nieomal nierzeczywisty. Zniecierpliwiony wasnym niezdecydowaniem, wicej: niemonoscia cakowitego wycia si w to, co miay przynies najblisze godziny, odsuna talerz. Franciszek, jak opiekuczy duch, natychmiast wyoni si z kata i stana obok. Seweryn ledwie zday opanowa gwatowny odruch niechci. Dopiero teraz zda sobie spraw, e gdy jad - Franciszek przez cay czas musia na niego patrze. Chcia wic sobie przypomnie, jak si zachowywa i jaki mia wyraz twarzy. Jednoczesnie przemkno mu przez gow: czy Franciszek wie ju o smierci Buraka? A inni, caa suba, ci wszyscy, ktrzy znali zabitego jeszcze jako dziecko, pamitali go wyrostkiem? Przypomnia mu si nagle jeden letni dzie sprzed dwch lat: wrci do domu o tej samej mniej wicej porze co dzisiaj, sam jad kolacj, usugiwa Burak, mniej wprawdzie bezszelestny i sprawny ni Franciszek, ale za to bezposredniejszy, bliszy w swojej nieporcznej modzieczosci. Tego wieczoru Burak po raz pierwszy mia przyprowadzi Sewerynowi dziewczyn ze wsi. Chocia byli w jadalni sami, zakomunikowa mu te wiadomosci poufnym szeptem, gosem, ktry zbyt dygota podnieceniem, aby brzmia spokojnie. Nazajutrz, gdy zjawi si rano ze sniadaniem, o nic nie pyta, ale Seweryn atwo odczyta w jego oczach bysk zaciekawienia. Ten bysk czsto pzniej wraca w spojrzeniach lokajczyka. Ciekawe, jak Burak wyglada w chwili smierci? - pomysla Seweryn. Chcia sobie wyobrazi twarz, ktra pamita, scita chodem smierci. Jednak nie tylko jej nie ujrza, ale nawet rysy yjacego Buraka zaczy mu si w pamici zaciera.
W salonie zachrobota zegar i jedno jasne, niespodziewanie czyste uderzenie przenikno z ciemnosci: p do dziewiatej. Najdalej za godzin Nawrocki powinien by u siebie w domu. Seweryn podnis si ociale. Dopiero teraz, gdy stana, odczu znuenie.
- Gdzie pan inynier kae poda herbat? - zapyta Franciszek.
- Jak zawsze do salonu... Albo nie, niech Franciszek zaniesie do mego pokoju, zmczony jestem, zaraz si poo.
- Sucham pana inyniera.
Pokj, ktry zajmowa Seweryn, znajdowa si na prawym skrzydle domu. Z hallu prowadzi w tamta stron dugi korytarz, mona rwnie byo przejs pokojami a do tzw. maej biblioteki, skad drzwi wychodziy na ten sam korytarz. W poowie drogi Seweryn zatrzyma si.
Okiennice w drugim salonie byy jeszcze nie zamknite. swiato z jadalni dobiegao tu ledwie uchwytnym odblaskiem, nikym, dogasajacym dreniem zatrzymywao si przed progiem i ciemnos rozlegego pokoju, jak gdyby niczym nie ograniczona, otwieraa si na ciemnos nocy ogromna i gsta, a tylko gdzies w odlegej gbi bita szumem i wznoszaca si kbami cieni. Nagle, nieomal pod samym oknem, przenikna cisz krzyk puszczyka.
Seweryn zawrci. Szybkim krokiem przeszed przez salon, stoowy, mina hall i zapuka do pokoju ojca. Nikt nie odpowiedzia. Nacisna wic klamk i lekko uchyli drzwi: gabinet by pusty i ciemny, swiecio si w sypialni. Mikki dywan stumi odgos krokw. Przed progiem Seweryn zatrzyma si.
Gejanowski ubrany w swj domowy szlafrok, przypominajacy habit zakonny, klcza przy ku na klczniku obitym czerwonym pluszem, z gowa wsparta o pulpit. Odwrcony plecami do drzwi, nie zauway obecnosci syna. Seweryn skrzywi si pogardliwie. Stary bigot! - pomysla. Nie chcac jednak, aby rozmowa rozbia si o pierwsze trudnosci, cofna si do gabinetu i gosno chrzakna.
- Czy mona? - spyta.
W sypialni zaszelescio Ogarniao go coraz wiksze podniecenie, w niepokj, ktry zawsze si w nim odzywa, gdy wiedzia, e zo moe by posuszne jego woli, kiedy mg je obserwowa w zwolnionym dziaaniu, w saczeniu si kropla po kropli, podobne truciznie pozornie kuszacej, a dopiero po chwili znieksztacajacej rysy twarzy. Przypomniao mu si, e ulubionym jego zajciem w latach chopicych byo mordowanie wszystkich napotkanych po drodze stworze: muchy odarte ze skrzyde wbija na szpilk i trzepocace si podpala, rozdeptywa motyle, ostra laska przygwada aby, zabija jaszczurki i swierszcze, rozkopywa i burzy mrowiska. Kiedy w dwunastym roku ycia otrzyma od ojca flower, rozpocza systematyczne tpienie wiewirek. Najwicej jednak zadowolenia da mu pewien dzie pznego lata, gdy przyczaiwszy si w rowie koo supw telegraficznych zastrzeli jaskk. Po raz pierwszy odczu wwczas cierpka rados towarzyszaca amaniu uswiconych zwyczajw.
I w tym momencie pomysla, e niedaleka by moe jest chwila, kiedy w Michasiu, z pewnoscia nie splamionym dotychczas adnym brudnym uczynkiem, odezwie si okruciestwo. Kog moe to omina? Kogo sta, aby zdoa wyama si z oglnego prawa natury? Gdyby nie lk przed dorazna kara, kt by nie zabija, kto umiaby osoni si przed pokusami, ktre pragna karmi si zem? Wtem uczu, e jednoczesnie z tymi myslami, niby w innej rzeczywistosci, istnia w nim jakis nieokreslony i nieuchwytny gos. Mia takie wraenie, jakby czegos zapomnia.
Poderwa si z krzesa nieopanowanym ruchem i tak szybko cofna si w stron okna, e nie zauway nawet, kiedy Michas take wsta. Wzrok jego przyku duy krzy odcinajacy si od pobielanej sciany ciemnym, chropowatym drzewem. Sewerym zdziwi si, e dopiero teraz go dostrzeg. Chocia krzy wisia na wprost wejscia, dokadnie pamita, i gdy wszed do pokoju, sciana wydaa mu si pusta.
Po krtkiej ciszy nowe natarcie wiatru zabrzmiao wzmoonym nateniem, jakby sptane nocne siy wszystkie razem zerway si z uwizi i podobne skrzydlatym szatanom spady gniewnym kbowiskiem na ziemi.
Seweryn drgna. Zda sobie nagle spraw, jaki to gos przed chwila dawa w nim o sobie zna. Usysza wyraznie sowa, ktrych kiedys, gdy przystpowa po raz pierwszy do komunii, uczy si na pami: Panie, nie jestem godzien, abys wszed pod dach mj, ale rzeknij sowo, a bdzie zbawiona dusza moja. Usysza to zdanie nasycone tym samym przelotnym wzruszeniem, z jakim je wwczas za kapanem powtarza. Ujrza biay ornat triumfujacy czerwienia krzya, zoty kielich a wyej monotonny nieomal dotykalny szept ksidza: Corpus Domini nostri Jesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam.
Ockna si usyszawszy gos chopca. Ale nie zrozumia sw. Spojrza w jego stron:
- Mwies cos?
- Wychodzi ju pan? - spyta tamten z akcentem zawodu.
Seweryn powtrzy machinalnie:
- Czy wychodz?
I niespodziewanie oywi si.
- Nie, oczywiscie, e nie wychodz! Skade? Nawet mi to do gowy nie przyszo. Co za pomys! Obiecaem ci przecie opowiedzie... No i c mi si tak przypatrujesz, jakbys ducha zobaczy?
Michas zblad i cofna si.
- Dziwnie pan tak teraz wyglada...
Seweryn rozesmia si haasliwie.
- Ja dziwnie? Wydaje ci si, mj may. Dlaczeg miabym dziwnie wyglada.
Przeciagna jednak niespokojnie donia po twarzy, jakby chcia siebie w ten sposb sprawdzi. Cos go musiao zastanowi, bo szybko nachyli si w stron lampy.
- Chodz no tutaj! - skina na chopca.
Michas zbliy si.
- Co dziwnego zobaczyes we mnie? No, mw! Syszysz? Czego stoisz i gapisz si? Masz mi w tej chwili powiedzie. Co jest we mnie dziwnego?
Nie mogac si doczeka odpowiedzi, chwyci Michasia za rk | |||||||