Akademiki Gąsawy Plebańskie, Pensjonat Zofianka Dolna, Akademiki Lipy, Willa Gdynia od plazy 900m<br /><br />, Hotel Mechelinki do plazy 200m<br /><br />

GÄ…sawy PlebaÅ„skie

Zofianka Dolna

Lipy

Gdynia

Mechelinki

Akademiki Gąsawy Plebańskie

Proponujemy pokoje 3 osobowy, 60 os.Nocleg:centrum masażu, centrum turystyczne, do wody 50m, śniadania, łazienka, parawan, wanna z hydromasażem, 2 łóżka 1 osobowe,

Pensjonat Zofianka Dolna

Polecamy Pensjonat Zofianka Dolna 5 osobowe, 130 zł osoba, poza sezonem 110 zł.Wypozażenie: barek z alkocholem, aneks kuchennyWyzywienie: kolacjedo wody 1200mdiscosa

Akademiki Lipy

Oferujemy pokoje 5 os, 60 os.Nocleg:centrum spa, centrum turystyczne, do wody 500m, obiadokolacje, telewizor, koc, aneks kuchenny, łózko z dostawka, restauracje.Hellen

Willa Gdynia od plazy 900m

Willa Gdynia Sargowicka Oferta noclegi 6 osobowy. Cena 85 os.Obiekt:salon masazu, centrum urody, łózko z dostawka, radio, kuchenka gazowa, śniadania i obiadokola

Hotel Mechelinki do plazy 200m

Hotel Mechelinki Wyszogrodzka Polecamy wolne noclegi 3 os. Cena 130 os.Obiekt:salon masazu, centrum rekreacji, ekskluzywne łózka, barek, wanna z hydromasażem, ś
| 1 | 2 3 4 5 6 7 8 9 10 11 12 13 14 15 16 17 18

suknie Å›lubne Å›cianki dziaÅ‚owe stewiaWyciagna³ rêkê, ale pan Ramian szukajac czapki tak siê jakos zakrzatna³, i¿ nie wiadomo by³o, czy w ogóle zauwa¿y³ ruch Seweryna. Ten zagryz³ tylko wargi i lekko poruszy³ d³onia w powietrzu, jakby rozpêdza³ niewidzialny dym. Administrator szybko wyszed³. Seweryn zosta³ sam w hallu. Ju¿ chcia³ pójsæ do jadalni, gdy wyda³o mu siê, ¿e z pokoju ojca dobieg³y kroki zmierzajace w stronê drzwi. „Czy¿by stary chcia³ ze mna rozmawiaæ?” - zaniepokoi³ siê. Wstrzyma³ oddech. „Nie, przes³ysza³em siê” - upewni³ siê po chwili. W domu by³a cisza. Odetchna³ z ulga. Wzia³ ze stolika zostawiona przez Ramiana gazetê, przedar³ na pó³ i zmiêta cisna³ do kosza. Kolacjê jad³ wolno, lecz z apetytem. Pó³mrok wyd³u¿ajacy rozleg³a salê, sciany, które dziêki ciê¿ko oprawnym obrazom zdawa³y siê chyliæ ku pod³odze, bezszelestne ruchy us³ugujacego Franciszka, leniwe ciep³o idace od kominka, a przede wszystkim cisza rozleg³ego domu i swiadomosæ, ¿e poza plecami biegnie w mroczna g³ab d³uga amfilada pokojów - wszystko to, odciête od wichury szalejacej na dworze, od brzêku rynien, szumu drzew i ³oskotu z rzadka szarpiacego okiennicami, stwarza³o nastrój ³agodny, nasycony spokojem i bezpieczeñstwem. „Ciekawy jestem, co jutro bêdê robiæ o tej porze? - pomysla³. - Powinno ju¿ byæ po wszystkim! Ca³a wies bêdzie siê trzasæ od domys³ów.” Usmiechna³ siê. Ale w zestawieniu z obecna atmosfera ca³y zamierzony plan znowu wyda³ mu siê nieomal nierzeczywisty. Zniecierpliwiony w³asnym niezdecydowaniem, wiêcej: niemo¿noscia ca³kowitego w¿ycia siê w to, co mia³y przyniesæ najbli¿sze godziny, odsuna³ talerz. Franciszek, jak opiekuñczy duch, natychmiast wy³oni³ siê z kata i stana³ obok. Seweryn ledwie zda¿y³ opanowaæ gwa³towny odruch niechêci. Dopiero teraz zda³ sobie sprawê, ¿e gdy jad³ - Franciszek przez ca³y czas musia³ na niego patrzeæ. Chcia³ wiêc sobie przypomnieæ, jak siê zachowywa³ i jaki mia³ wyraz twarzy. Jednoczesnie przemknê³o mu przez g³owê: czy Franciszek wie ju¿ o smierci Buraka? A inni, ca³a s³u¿ba, ci wszyscy, którzy znali zabitego jeszcze jako dziecko, pamiêtali go wyrostkiem? Przypomnia³ mu siê nagle jeden letni dzieñ sprzed dwóch lat: wróci³ do domu o tej samej mniej wiêcej porze co dzisiaj, sam jad³ kolacjê, us³ugiwa³ Burak, mniej wprawdzie bezszelestny i sprawny ni¿ Franciszek, ale za to bezposredniejszy, bli¿szy w swojej nieporêcznej m³odzieñczosci. Tego wieczoru Burak po raz pierwszy mia³ przyprowadziæ Sewerynowi dziewczynê ze wsi. Chocia¿ byli w jadalni sami, zakomunikowa³ mu te wiadomosci poufnym szeptem, g³osem, który zbyt dygota³ podnieceniem, aby brzmia³ spokojnie. Nazajutrz, gdy zjawi³ siê rano ze sniadaniem, o nic nie pyta³, ale Seweryn ³atwo odczyta³ w jego oczach b³ysk zaciekawienia. Ten b³ysk czêsto pózniej wraca³ w spojrzeniach lokajczyka. „Ciekawe, jak Burak wyglada³ w chwili smierci?” - pomysla³ Seweryn. Chcia³ sobie wyobraziæ twarz, która pamiêta³, sciêta ch³odem smierci. Jednak nie tylko jej nie ujrza³, ale nawet rysy ¿yjacego Buraka zaczê³y mu siê w pamiêci zacieraæ. W salonie zachrobota³ zegar i jedno jasne, niespodziewanie czyste uderzenie przeniknê³o z ciemnosci: pó³ do dziewiatej. Najdalej za godzinê Nawrocki powinien byæ u siebie w domu. Seweryn podniós³ siê ociê¿ale. Dopiero teraz, gdy stana³, odczu³ znu¿enie. - Gdzie pan in¿ynier ka¿e podaæ herbatê? - zapyta³ Franciszek. - Jak zawsze do salonu... Albo nie, niech Franciszek zaniesie do mego pokoju, zmêczony jestem, zaraz siê po³o¿ê. - S³ucham pana in¿yniera. Pokój, który zajmowa³ Seweryn, znajdowa³ siê na prawym skrzydle domu. Z hallu prowadzi³ w tamta stronê d³ugi korytarz, mo¿na równie¿ by³o przejsæ pokojami a¿ do tzw. ma³ej biblioteki, skad drzwi wychodzi³y na ten sam korytarz. W po³owie drogi Seweryn zatrzyma³ siê. Okiennice w drugim salonie by³y jeszcze nie zamkniête. swiat³o z jadalni dobiega³o tu ledwie uchwytnym odblaskiem, nik³ym, dogasajacym dr¿eniem zatrzymywa³o siê przed progiem i ciemnosæ rozleg³ego pokoju, jak gdyby niczym nie ograniczona, otwiera³a siê na ciemnosæ nocy ogromna i gêsta, a tylko gdzies w odleg³ej g³êbi bita szumem i wznoszaca siê k³êbami cieni. Nagle, nieomal pod samym oknem, przenikna³ ciszê krzyk puszczyka. Seweryn zawróci³. Szybkim krokiem przeszed³ przez salon, sto³owy, mina³ hall i zapuka³ do pokoju ojca. Nikt nie odpowiedzia³. Nacisna³ wiêc klamkê i lekko uchyli³ drzwi: gabinet by³ pusty i ciemny, swieci³o siê w sypialni. Miêkki dywan st³umi³ odg³os kroków. Przed progiem Seweryn zatrzyma³ siê. Gej¿anowski ubrany w swój domowy szlafrok, przypominajacy habit zakonny, klêcza³ przy ³ó¿ku na klêczniku obitym czerwonym pluszem, z g³owa wsparta o pulpit. Odwrócony plecami do drzwi, nie zauwa¿y³ obecnosci syna. Seweryn skrzywi³ siê pogardliwie. „Stary bigot!” - pomysla³. Nie chcac jednak, aby rozmowa rozbi³a siê o pierwsze trudnosci, cofna³ siê do gabinetu i g³osno chrzakna³. - Czy mo¿na? - spyta³. W sypialni zaszelesci³o Poczu³ widaæ ch³ód bo szczelniej otuli³ siê szlafrokiem i d³onie zanurzy³ w rêkawy. Poniewa¿ siedzia³ w pewnej odleg³osci od biurka, krag lampy tylko g³owê jego wy³ania³ z cienia; sto¿kowate sklepienie ³ysej czaszki, twarz drobna i pomarszczona o waskich, zwiêd³ych wargach i z nosem, którego ostry zarys nadawa³ policzkom wyraz ptasiej drapie¿nosci. Spod pó³przymkniêtych powiek zaledwie widaæ by³o zrenice: nik³e, wyblak³e pasemko, nieruchome, uwiêzione, zdawa³o siê, w skorupie woskowej. „To jest mój ojciec?” - pomysla³ nagle Seweryn i ogarnê³o go zdumienie, jakby po raz pierwszy odkry³ nie znana dotad prawdê. Có¿ go w³asciwie z tym smiesznym, zniedo³ê¿nia³ym cz³owiekiem ³aczy³o? M³odosæ, która w sobie czu³, nie mia³a nic wspólnego z tamta przywiêd³a staroscia i sama mysl o prawdopodobieñstwie jakiegokolwiek powinowactwa wyda³a mu siê obra¿ajaca i wstrêtna. Mia³ wra¿enie, ¿e gdyby przez d³u¿szy czas przypatrywa³ siê ojcu, powtarzajac sobie jednoczesnie, ¿e to jest w³asnie ojciec, uczu³by wreszcie do samego siebie nienawisæ. „Gdybym mia³ kiedy tak wygladaæ - mysla³ - wola³bym nie ¿yæ. Có¿ bowiem mo¿e wynagrodziæ podobna wegetacjê, czym¿e siê jest, gdy przestaje siê przyciagaæ ludzi, a w ich oczach zamiast zainteresowania znajduje siê obojêtnosæ? A jednak kiedys... - Seweryn zagryz³ wargi. - Nie, nigdy!” Wtem Gej¿anowski podniós³ g³owê i jego oczy, z wysi³kiem wy³uskane z woskowego okrycia, spoczê³y na Sewerynie. - Wiêc chcesz jutro? - powiedzia³. - Dobrze... Zajdz do mnie rano, dam ci pieniadze na drogê. Seweryn tak by³ przygotowany na odmowê, ¿e szybka zgoda ojca oszo³omi³a go. - Dziêkujê ojcu - bakna³ zmieszany - ojciec nawet nie wie... Gej¿anowski skrzywi³ siê cierpko. - Dobrze, dobrze... Nie wysilaj siê na dziêkowanie. Obejdê siê bez tego, zapewniam ciê. Wiesz, ¿e nie lubiê podobnych scen, zw³aszcza o tak póznej godzinie. No, czas ju¿ spaæ! Widzac, ¿e ojciec wstaje, podniós³ siê. - Dobranoc ojcu. Gej¿anowski zrobi³ kilka kroków w kierunku sypialni, ale przed progiem zatrzyma³ siê i z cienia, spomiêdzy podniesionych ramion dobieg³ jego skrzypiacy g³os: - Wiesz ju¿ o tym? Seweryn drgna³. - O czym? - spyta³ niepewnie
Skuteczne pozycjonowanie
Arteria - Twój klucz do sukcesu
Pozycjonowanie
dobre programy
pobierz programy i gry, za darmo z…
projekt domu
projekt domu
apteka internetowa
Opis

meblo¶cianki systemowe ekspozycja multimedialna czyszczenie wyk³adzin warszawa myjnie samoobs³ugowe files
siec serwerow cs Lampa podłogowa capuccino 465600200 quady ceny tarcze diamentowe lublin noclegi Maszyny szwalnicze