|
|
|
||||||
Domki letniskowe Filipki Duże
Posiadamy pokoje 5 osobowy, 70 os.
Nocleg: grill na posesji, sauna, do wody 400m, wyzywienie we własnym zakresie, balkon, wanna z hydromasażem, kuchenka gazowa, 2 łóżka 1 osobowe, basen kryty. Urszula Gromadka - Dębska Wola 161519154 Tematyka:
| |||||||
|
|
|||||||
|
suknie Å›lubne stewia Å›cianki dziaÅ‚oweDa³ mu powa¿nie rêkê do poca³owania
I w skroñ uca³owawszy, uprzejmie pozdrowi³;
A choæ przez wzglad na gosci niewiele z nim mówi³,
Widaæ by³o z ³ez, które wylotem kontusza
Otar³ prêdko, jak kocha³ pana Tadeusza.
W slad gospodarza wszystko ze ¿niwa i z boru,
I z ³ak, i z pastwisk razem wraca³o do dworu.
Tu owiec trzoda beczac w ulicê siê t³oczy
I wznosi chmurê py³u; dalej z wolna kroczy
Stado cielic tyrolskich z mosiê¿nymi dzwonki;
Tam konie r¿ace leca ze skoszonej ³aki;
Wszystko bie¿y ku studni, której ramiê z drzewa
Raz wraz skrzypi i napój w koryta rozlewa.
Sêdzia, choæ utrudzony, chocia¿ w gronie gosci,
Nie uchybi³ gospodarskiej, wa¿nej powinnosci:
Uda³ siê sam ku studni; najlepiej z wieczora
Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora;
Dozoru tego nigdy s³ugom nie poruczy.Bo Sêdzia wie, ¿e oko pañskie konia tuczy.
Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni
Stali i rozprawiali, nieco poró¿nieni,
Bo w niebytnosæ Wojskiego Wozny po kryjomu
Kaza³ sto³y z wieczerza powynosiæ z domu
I ustawiæ co prêdzej w posrodku zamczyska,
Którego widne by³y pod lasem zwaliska.
Po có¿ te przenosiny? Pan Wojski siê krzywi³
I przeprasza³ Sêdziego; Sêdzia siê zadziwi³,
Lecz sta³o siê; ju¿ pózno i trudno zaradziæ,
Wola³ gosci przeprosiæ i w pustki prowadziæ.
Po drodze Wozny ciagle Sêdziemu t³umaczy³,
Dlaczego urzadzenie pañskie przeinaczy³:
We dworze ¿adna izba nie ma obszernosci
Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci;
W zamku sieñ wielka, jeszcze dobrze zachowana,
Sklepienie ca³e - wprawdzie pêk³a jedna sciana,
Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi;
Bliskosæ piwnic wygodna s³u¿acej czeladzi.
Tak mówiac, na Sêdziego mruga³; widaæ z miny Biega³ po ca³ym domu i szuka³ komnaty,
Gdzie mieszka³, dzieckiem bêdac, przed dziesiêciu laty.
Wchodzi, cofna³ siê, toczy³ zdumione zrenice
Po scianach: w tej komnacie mieszkanie kobiéce?
Któ¿ by tu mieszka³? Stary stryj nie by³ ¿onaty,
A ciotka w Petersburgu mieszka³a przed laty.
To nie by³ ochmistrzyni pokój! Fortepiano?
Na niem noty i ksia¿ki; wszystko porzucano
Niedbale i bez³adnie; nieporzadek mi³y!
Niestare by³y raczki, co je tak rzuci³y.
Tu¿ i sukienka bia³a, swie¿o z ko³ka zdjêta
Do ubrania, na krzes³a porêczu rozpiêta.
A na oknach donice z pachnacymi zio³ki,
Geranium, lewkonija, astry i fijo³ki.
Podró¿ny stana³ w jednym z okien - nowe dziwo:
W sadzie, na brzegu niegdys zaros³ym pokrzywa,
By³ maleñki ogródek, scie¿kami porzniêty,
Pe³en bukietów trawy angielskiej i miêty.
Drewniany, drobny, w cyfrê powiazany p³otek
Pan Tadeusz 7
Adam Mickiewicz
Po³yska³ siê wsta¿kami jaskrawych stokrotek.
Grzadki widaæ, ¿e by³y swie¿o polewane;
Tu¿ sta³o wody pe³ne naczynie blaszane,
Ale nigdzie nie widaæ by³o ogrodniczki;
Tylko co wysz³a; jeszcze ko³ysza siê drzwiczki
swie¿o tracone; blisko drzwi slad widaæ nó¿ki
Na piasku, bez trzewika by³a i poñczoszki;
Na piasku drobnym, suchym, bia³ym na kszta³t sniegu,
slad wyrazny, lecz lekki; odgadniesz, ¿e w biegu
Chybkim by³ zostawiony nó¿kami drobnemi
Od kogos, co zaledwie dotyka³ siê ziemi.
Podró¿ny d³ugo w oknie sta³ patrzac, dumajac,
Wonnymi powiewami kwiatów oddychajac,
Oblicze a¿ na krzaki fijo³kowe sk³oni³,
Oczyma ciekawymi po dro¿ynach goni³
I znowu je na drobnych sladach zatrzymywa³,
Mysla³ o nich i, czyje by³y, odgadywa³.
Przypadkiem oczy podniós³, i tu¿ na parkanie
Sta³a m³oda dziewczyna. - Bia³e jej ubranie
Wysmuk³a postaæ tylko a¿ do piersi kryje | |||||||