|
|
|
||||||
Kwatera prywatna Jastrzębia Góra do plazy 350m
Kwatera prywatna Jastrzębia Góra Suska Proponujemy noclegi 2 os.
Cena 150 os. Obiekt: restauracje, centrum odnowy biologicznej, ekskluzywne łózka, koc, balkon, obiady i kolacje, od plazy 250m. Kwatera prywatna Suska - 215634659 Jastrzębia Góra ul.Brzechwy 90 Tematyka: rów mrzezyno hotele wroclaw mielno pokoje sztutowo Gostomko-Żółno pensjonat krystyna
| |||||||
|
|
|||||||
|
suknie ślubne ścianki działowe stewiaNa pamiatk, e w czasie wojny si urodzi),
Dobrze, mj Tadeuszu, es si dzis nagodzi
Do domu, wasnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek mysli wkrtce sprawi ci wesele;
Jest z czego wybra; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera si na sady graniczne
Dla skoczenia dawnego z panem Hrabia sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjecha do dworu;
Podkomorzy ju zjecha z ona i z crkami.
Modzie posza do lasu bawi si strzelbami,
A starzy i kobiety niwo ogladaja
Pod lasem, i tam pewnie na modzie czekaja.
Pjdziemy, jesli zechcesz, i wkrtce spotkamy
Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy".
Pan Wojski z Tadeuszem ida pod las droga
I jeszcze si do woli nagada nie moga.
Soce ostatnich kresw nieba dochodzio,
Mniej silnie, ale szerzej ni we dnie swiecio,
Cae zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skoczywszy rolnicze.Na spoczynek powraca. Ju krag promienisty
Spuszcza si na wierzch boru i ju pomrok mglisty,
Napeniajac wierzchoki i gazie drzewa,
Cay las wiae w jedno i jakoby zlewa;
I br czerni si na ksztat ogromnego gmachu,
Soce nad nim czerwone jak poar na dachu;
Wtem zapado do gbi; jeszcze przez konary
Bysno jako swieca przez okienic szpary
I zgaso. I wnet sierpy gromadnie dzwoniace
We zboach i grabliska suwane po ace
Ucichy i stany: tak pan Sdzia kae,
U niego ze dniem kocza prac gospodarze.
"Pan swiata wie, jak dugo pracowa potrzeba;
Soce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
Czas i ziemianinowi ustpowa z pola".
Tak zwyk mawia pan Sdzia, a Sdziego wola
Bya ekonomowi poczciwemu swita;
Bo nawet wozy, w ktre ju skada zaczto
Kop yta, niepene jada do stodoy;
Ciesza si z nadzwyczajnej ich lekkosci woy Odslaniajac ramiona i labedzia szyje.
W takim Litwinka tylko chodzic zwykla z rana,
W takim nigdy nie bywa od mezczyzn widziana:
Wiec choc swiadka nie miala, zalozyla rece
Na piersiach, przydawajac zaslony sukience.
Wlos w pukle nie rozwity, lecz w wezelki male
Pokrecony, schowany w drobne straczki biale,
Dziwnie ozdabial glowe, bo od slonca blasku
swiecil sie, jak korona na swietych obrazku.
Twarzy nie bylo widac. Zwrocona na pole
Szukala kogos okiem, daleko, na dole;
Ujrzala, zasmiala sie i klasnela w dlonie,
Jak bialy ptak zleciala z parkanu na blonie
I wionela ogrodem przez plotki, przez kwiaty,
I po desce opartej o sciane komnaty,
Nim spostrzegl sie, wleciala przez okno, swiecaca,
Nagla, cicha i lekka jak swiatlosc miesiaca.
Nocac chwycila suknie, biegla do zwierciadla;
Wtem ujrzala mlodzienca i z rak jej wypadla
Suknia, a twarz od strachu i dziwu pobladla. | |||||||