Apartamenty Nory

Strona główna

Apartamenty Nory

Oferujemy pokoje 3 osobowy, 10 os.Nocleg:salon odnowy biologicznej, centrum rekreacji, do wody 1000m, obiady, balkon, kuchenka, łazienka, łózko z dostawka, place zaba
| 1 |

suknie Å›lubne stewia Å›cianki dziaÅ‚oweOgarnia³o go coraz wiêksze podniecenie, ów niepokój, który zawsze siê w nim odzywa³, gdy wiedzia³, ¿e z³o mo¿e byæ pos³uszne jego woli, kiedy móg³ je obserwowaæ w zwolnionym dzia³aniu, w saczeniu siê kropla po kropli, podobne truciznie pozornie kuszacej, a dopiero po chwili zniekszta³cajacej rysy twarzy. Przypomnia³o mu siê, ¿e ulubionym jego zajêciem w latach ch³opiêcych by³o mordowanie wszystkich napotkanych po drodze stworzeñ: muchy odarte ze skrzyde³ wbija³ na szpilkê i trzepocace siê podpala³, rozdeptywa³ motyle, ostra laska przygwa¿d¿a³ ¿aby, zabija³ jaszczurki i swierszcze, rozkopywa³ i burzy³ mrowiska. Kiedy w dwunastym roku ¿ycia otrzyma³ od ojca flower, rozpocza³ systematyczne têpienie wiewiórek. Najwiêcej jednak zadowolenia da³ mu pewien dzieñ póznego lata, gdy przyczaiwszy siê w rowie ko³o s³upów telegraficznych zastrzeli³ jaskó³kê. Po raz pierwszy odczu³ wówczas cierpka radosæ towarzyszaca ³amaniu uswiêconych zwyczajów. I w tym momencie pomysla³, ¿e niedaleka byæ mo¿e jest chwila, kiedy w Michasiu, z pewnoscia nie splamionym dotychczas ¿adnym brudnym uczynkiem, odezwie siê okrucieñstwo. Kogó¿ mo¿e to ominaæ? Kogo staæ, aby zdo³a³ wy³amaæ siê z ogólnego prawa natury? Gdyby nie lêk przed dorazna kara, któ¿ by nie zabija³, kto umia³by os³oniæ siê przed pokusami, które pragna karmiæ siê z³em? Wtem uczu³, ¿e jednoczesnie z tymi myslami, niby w innej rzeczywistosci, istnia³ w nim jakis nieokreslony i nieuchwytny g³os. Mia³ takie wra¿enie, jakby czegos zapomnia³. Poderwa³ siê z krzes³a nieopanowanym ruchem i tak szybko cofna³ siê w stronê okna, ¿e nie zauwa¿y³ nawet, kiedy Michas tak¿e wsta³. Wzrok jego przyku³ du¿y krzy¿ odcinajacy siê od pobielanej sciany ciemnym, chropowatym drzewem. Sewerym zdziwi³ siê, ¿e dopiero teraz go dostrzeg³. Chocia¿ krzy¿ wisia³ na wprost wejscia, dok³adnie pamiêta³, i¿ gdy wszed³ do pokoju, sciana wyda³a mu siê pusta. Po krótkiej ciszy nowe natarcie wiatru zabrzmia³o wzmo¿onym natê¿eniem, jakby spêtane nocne si³y wszystkie razem zerwa³y siê z uwiêzi i podobne skrzydlatym szatanom spad³y gniewnym k³êbowiskiem na ziemiê. Seweryn drgna³. Zda³ sobie nagle sprawê, jaki to g³os przed chwila dawa³ w nim o sobie znaæ. Us³ysza³ wyraznie s³owa, których kiedys, gdy przystêpowa³ po raz pierwszy do komunii, uczy³ siê na pamiêæ: „Panie, nie jestem godzien, abys wszed³ pod dach mój, ale rzeknij s³owo, a bêdzie zbawiona dusza moja.” Us³ysza³ to zdanie nasycone tym samym przelotnym wzruszeniem, z jakim je wówczas za kap³anem powtarza³. Ujrza³ bia³y ornat triumfujacy czerwienia krzy¿a, z³oty kielich a wy¿ej monotonny nieomal dotykalny szept ksiêdza: „Corpus Domini nostri Jesu Christi custodiat animam tuam in vitam aeternam.” Ockna³ siê us³yszawszy g³os ch³opca. Ale nie zrozumia³ s³ów. Spojrza³ w jego stronê: - Mówi³es cos? - Wychodzi ju¿ pan? - spyta³ tamten z akcentem zawodu. Seweryn powtórzy³ machinalnie: - Czy wychodzê? I niespodziewanie o¿ywi³ siê. - Nie, oczywiscie, ¿e nie wychodzê! Skad¿e? Nawet mi to do g³owy nie przysz³o. Co za pomys³! Obieca³em ci przecie¿ opowiedzieæ... No i có¿ mi siê tak przypatrujesz, jakbys ducha zobaczy³? Michas zblad³ i cofna³ siê. - Dziwnie pan tak teraz wyglada... Seweryn rozesmia³ siê ha³asliwie. - Ja dziwnie? Wydaje ci siê, mój ma³y. Dlaczegó¿ mia³bym dziwnie wygladaæ. Przeciagna³ jednak niespokojnie d³onia po twarzy, jakby chcia³ siebie w ten sposób sprawdziæ. Cos go musia³o zastanowiæ, bo szybko nachyli³ siê w stronê lampy. - Chodz no tutaj! - skina³ na ch³opca. Michas zbli¿y³ siê. - Co dziwnego zobaczy³es we mnie? No, mów! S³yszysz? Czego stoisz i gapisz siê? Masz mi w tej chwili powiedzieæ. Co jest we mnie dziwnego? Nie mogac siê doczekaæ odpowiedzi, chwyci³ Michasia za rêkê Przy wielkich kasztanach, znaczacych poczatek Sedelnik, Seweryn zwolni³ kroku. Wprawdzie droga i tu pomiêdzy pierwszymi, rzadko osiad³ymi cha³upami by³a pusta, od strony pola wies okuta mrokiem robi³a wra¿enie wymar³ej, wola³ jednak zachowaæ na wszelki wypadek ostro¿nosæ. Nie chcia³, aby zobaczy³ go ktokolwiek, pêdzacego noca jak opêtaniec. Obciagna³ p³aszcz, poprawi³ czapkê. By³ ju¿ spokojny. Wariacki bieg na oslep poprzez pola zrobi³ swoje. Pozosta³ po nim szybki oddech, mocne bicie serca i palenie policzków wysmaganych wiatrem, ale w³asnie z tymi jak gdyby ostatnimi dreszczami podniecenia by³o Sewerynowi dobrze. Skrêcajac ko³o krzy¿a w g³ówna ulicê wsi, spojrza³ w kierunku plebanii: swiat³o nie pali³o siê. Za to, gdy mija³ posterunek, wyda³o mu siê, ¿e w g³êbi izby mignê³a sylwetka Nawrockiego. Nie bêdac jednak pewny, czy uleg³ z³udzeniu, cofna³ siê na przeciwna stronê drogi i w cieniu drzewa przystana³. Ale stamtad jasny prostokat okna ukazywa³ tylko wnêtrze izby: otwarte drzwi szafy, stó³, w g³êbi pó³ki z papierami. Drugie okno zamyka³a okiennica przepuszczajaca zaledwie waskie pasemko swiat³a. Jednak wysoki cieñ cz³owieka na scianie upewni³ Seweryna, ¿e pokój nie jest pusty. Bojac siê, ¿e mo¿e go ktos przy³apaæ na tym podpatrywaniu, chcia³ podejsæ bli¿ej, gdy w oknie ukaza³ siê Nawrocki. Sta³o siê to tak nagle, i¿ Seweryn odskoczy³ w ty³. Sucha ga³azka trzasnê³a mu pod nogami, zakla³ pod nosem. Dalej cofaæ siê nie móg³, mia³ poza soba parkan, gdzies w pobli¿u zacza³ ujadaæ pies, rozleg³y siê mêskie g³osy. W pierwszej chwili wyda³o siê Sewerynowi, ¿e Nawrocki dostrzeg³ go. Sta³ wiêc przyklejony plecami do p³otu, w obawie, ¿e najl¿ejszy ruch mo¿e go zdradziæ. Dopiero, gdy zda³ sobie sprawê z odleg³osci dzielacej go od Nawrockiego i z mroku, uspokoi³ siê. Nie mogac jednak uwolniæ siê od wra¿enia, ¿e spojrzenie Nawrockiego biegnie w jego kierunku, schyli³ siê i tak zgiêty, na palcach przesuna³ siê powoli poza niebezpieczne pole widzenia. „Trzeba teraz wziaæ siê w garsæ” - pomysla³ znalaz³szy siê z powrotem na drodze. Wszystko sz³o dotad jak najlepiej. Obecnosæ Nawrockiego na posterunku przekona³a go, ¿e siê nie omyli³ w przypuszczeniach. Co jednak mia³o oznaczaæ to „o dziesiatej” rzucone na po¿egnanie Litowce? Zanim wszed³ do karczmy, spojrza³ na zegarek: nafosforyzowane wskazówki wskazywa³y kwadrans po ósmej. „£adny kawa³ek czasu prze³azi³em” - pomysla³. W tym miejscu by³o ju¿ nieco jasniej, zobaczy³ wiêc, ¿e buty ma w rozpaczliwym stanie, ledwie widaæ by³o skórê spod grubej warstwy gliniastego b³ota. Tym lepiej! Jeszcze raz poprawi³ p³aszcz i krokiem szybkim, jak gdyby wynik³ym z d³ugiego marszu, skierowa³ siê w stronê drzwi. Litowka siedzia³ za kontuarem. - O, pan in¿ynier! - zawo³a³ widzac wchodzacego. Seweryn rozesmia³ siê swobodnie. - Nie mo¿e pan narzekaæ, ¿ebym rzadko pana odwiedza³... Zdja³ rêkawiczki, rzuci³ je na najbli¿szy stolik i zacza³ rozcieraæ d³onie. - Zmarz³em! Niech mi pan da kieliszek wódki, ale du¿y, wie pan: taki pañski kieliszek. Litowka zakrzatna³ siê ¿wawo. - Ju¿ siê robi. A mo¿e szklaneczkê? Seweryn skina³ g³owa. - Niech bêdzie. Nalewanie wódki zdawa³o siê ca³kowicie poch³aniaæ uwagê Litowki. Ale mimo dobrodusznie opuszczonych powiek, zda¿y³ obrzuciæ Gej¿anowskiego szybkim spojrzeniem. - Najlepsza, jaka jest! - cmokna³ z zadowoleniem. - Dla znawców... Seweryn ciagle usmiecha³ siê. - Wszystko jedno jaka. Byle wódka. - Pan in¿ynier by³ na spacerze? - Tak - mrukna³ Seweryn. Nie chcia³ siê przedwczesnie rozgadaæ. Wzia³ szklankê i t³umiac obrzydzenie, nie lubi³ bowiem wódki w tak du¿ej ilosci, wypi³ trunek jednym przechyleniem. - Jeszcze? - przechyli³ siê przez szynkwas Litowka
Skuteczne pozycjonowanie
Arteria - Twój klucz do sukcesu
Pozycjonowanie
dobre programy
pobierz programy i gry, za darmo z…
projekt domu
projekt domu
apteka internetowa
Opis

kabiny prysznicowe odkurzanie centralne najlepsze telefony komórkowe ogrzewanie domu osprzêt wiertniczy
AVAST Antywirus Okładki BLU-RAY download spa lysi tran tran wikipedia torrent żaluzje