|
|
|
||||||
Pensjonat Bartoszewska w Łyskach
Pensjonat Bartoszewska w Łyskach Posiadamy noclegi 3 osobowy.
Cena 30 os. Obiekt: spa, grill, wygodne spanie, wanna z hydromasażem, kuchnia, bufet, do morza 1000m. Pensjonat Bartoszewska - 571303991 Łyskach ul.Miodowa Tematyka: dziwnów domki campingowe swarzewo zespół szkół gastronomicznych mrzeżyno Wronin agroturystyka nad morzem
| |||||||
|
|
|||||||
|
stewia suknie ślubne ścianki działoweDa mu powanie rk do pocaowania
I w skro ucaowawszy, uprzejmie pozdrowi;
A cho przez wzglad na gosci niewiele z nim mwi,
Wida byo z ez, ktre wylotem kontusza
Otar prdko, jak kocha pana Tadeusza.
W slad gospodarza wszystko ze niwa i z boru,
I z ak, i z pastwisk razem wracao do dworu.
Tu owiec trzoda beczac w ulic si toczy
I wznosi chmur pyu; dalej z wolna kroczy
Stado cielic tyrolskich z mosinymi dzwonki;
Tam konie race leca ze skoszonej aki;
Wszystko biey ku studni, ktrej rami z drzewa
Raz wraz skrzypi i napj w koryta rozlewa.
Sdzia, cho utrudzony, chocia w gronie gosci,
Nie uchybi gospodarskiej, wanej powinnosci:
Uda si sam ku studni; najlepiej z wieczora
Gospodarz widzi, w jakim stanie jest obora;
Dozoru tego nigdy sugom nie poruczy.Bo Sdzia wie, e oko paskie konia tuczy.
Wojski z woznym Protazym ze swiecami w sieni
Stali i rozprawiali, nieco pornieni,
Bo w niebytnos Wojskiego Wozny po kryjomu
Kaza stoy z wieczerza powynosi z domu
I ustawi co prdzej w posrodku zamczyska,
Ktrego widne byy pod lasem zwaliska.
Po c te przenosiny? Pan Wojski si krzywi
I przeprasza Sdziego; Sdzia si zadziwi,
Lecz stao si; ju pzno i trudno zaradzi,
Wola gosci przeprosi i w pustki prowadzi.
Po drodze Wozny ciagle Sdziemu tumaczy,
Dlaczego urzadzenie paskie przeinaczy:
We dworze adna izba nie ma obszernosci
Dostatecznej dla tylu, tak szanownych gosci;
W zamku sie wielka, jeszcze dobrze zachowana,
Sklepienie cae - wprawdzie pka jedna sciana,
Okna bez szyb, lecz latem nic to nie zawadzi;
Bliskos piwnic wygodna suacej czeladzi.
Tak mwiac, na Sdziego mruga; wida z miny On Pana zastepuje i on w niebytnosci
Pana zwykl sam przyjmowac i zabawiac gosci
(Daleki krewny panski i przyjaciel domu).
Widzac goscia, na folwark dazyl po kryjomu
(Bo nie mogl wyjsc spotykac w tkackim pudermanie);
Wdzial wiec, jak mogl najpredzej, niedzielne ubranie
Nagotowane z rana, bo od rana wiedzial,
ze u wieczerzy bedzie z mnostwem gosci siedzial.
Pan Wojski poznal z dala, rece rozkrzyzowal
I z krzykiem podroznego sciskal i calowal;
Zaczela sie ta predka, zmieszana rozmowa,
W ktorej lat kilku dzieje chciano zamknac w slowa
Krotkie i poplatane, w ciag powiesci, pytan,
Wykrzyknikow i westchnien, i nowych powitan.
Gdy sie pan Wojski dosyc napytal, nabadal,
Na samym koncu dzieje tego dnia powiadal.
"Dobrze, moj Tadeuszu (bo tak nazywano
Mlodzienca, ktory nosil Kosciuszkowskie miano | |||||||