|
|
|
||||||
Pokoje Darłowo tel 097676353
Pokoje:
5 os 90zł osoba 6 osobowy 75 zl osoba 2 osobowy 120 zl osoba Proponujemy: plac zabaw disco do morza 300m Pensjonaty dostep do internetu parawan leżak kolacje Darłowo 319033265 Oliwier Markuszewski Tematyka: mielno chałupy władysławowo hotele wladysławowo samochody campingowe Gąsierzyno technik organizacji usług gastronomicznych
| |||||||
|
|
|||||||
|
stewia ścianki działowe suknie ślubneNa pamiatk, e w czasie wojny si urodzi),
Dobrze, mj Tadeuszu, es si dzis nagodzi
Do domu, wasnie kiedy mamy panien wiele.
Stryjaszek mysli wkrtce sprawi ci wesele;
Jest z czego wybra; u nas towarzystwo liczne
Od kilku dni zbiera si na sady graniczne
Dla skoczenia dawnego z panem Hrabia sporu;
I pan Hrabia ma jutro sam zjecha do dworu;
Podkomorzy ju zjecha z ona i z crkami.
Modzie posza do lasu bawi si strzelbami,
A starzy i kobiety niwo ogladaja
Pod lasem, i tam pewnie na modzie czekaja.
Pjdziemy, jesli zechcesz, i wkrtce spotkamy
Stryjaszka, Podkomorstwo i szanowne damy".
Pan Wojski z Tadeuszem ida pod las droga
I jeszcze si do woli nagada nie moga.
Soce ostatnich kresw nieba dochodzio,
Mniej silnie, ale szerzej ni we dnie swiecio,
Cae zaczerwienione, jak zdrowe oblicze
Gospodarza, gdy prace skoczywszy rolnicze.Na spoczynek powraca. Ju krag promienisty
Spuszcza si na wierzch boru i ju pomrok mglisty,
Napeniajac wierzchoki i gazie drzewa,
Cay las wiae w jedno i jakoby zlewa;
I br czerni si na ksztat ogromnego gmachu,
Soce nad nim czerwone jak poar na dachu;
Wtem zapado do gbi; jeszcze przez konary
Bysno jako swieca przez okienic szpary
I zgaso. I wnet sierpy gromadnie dzwoniace
We zboach i grabliska suwane po ace
Ucichy i stany: tak pan Sdzia kae,
U niego ze dniem kocza prac gospodarze.
"Pan swiata wie, jak dugo pracowa potrzeba;
Soce, Jego robotnik, kiedy znidzie z nieba,
Czas i ziemianinowi ustpowa z pola".
Tak zwyk mawia pan Sdzia, a Sdziego wola
Bya ekonomowi poczciwemu swita;
Bo nawet wozy, w ktre ju skada zaczto
Kop yta, niepene jada do stodoy;
Ciesza si z nadzwyczajnej ich lekkosci woy Nie potrzebowa dalej mwi. Domyslia si caej historii. Jasne teraz byo, skad znalazy si pieniadze na ten dom, sklep i ziemi. Ale c? Nie byo to adna niespodzianka. Zdziwia si tylko, e ja niczym ta wiadomos nie poruszya. Wasciwie powinna by si cieszy strachem i niepewnoscia Litowki. Nie czua jednak niczego, co by cho za uamek radosci mogo uchodzi. Bya znuona, to wszystko. Znuona zmczeniem fizycznym, zwierzcym, wyprutym z jakichkolwiek uczu, chci, poada.
Ostatnio coraz czsciej wpadaa w taki nastrj. Nie chciaa go. Ale nie chciaa wwczas tylko, gdy by poza nia. W nim nie istniao tak lub nie. Czasem, gdy budzia si w srodku nocy przy boku przygodnego kochanka, ogarniao ja przeraenie, tak nagle jasnym si dla niej stawao, i w chwili zdawaoby si wykluczajacej samotnos bya w rzeczywistosci nie do wyraenia samotna. Samotna samotnoscia najokrutniejsza, ktra kady czowiek musi raz przey, choby to miao na niego spas dopiero w godzinie smierci. Ale czy istnieje w yciu czowieka cokolwiek niezwykego - myslaa nieraz - co by jednoczesnie nie zbliao ku smierci? Przy pewnym nateniu uczu, lub przy zamieraniu ich zbyt bezwzgldnym, zawsze smier zaglada nam w oczy.
Przemkno jej przez gow szybkie wspomnienie: przed bardzo wielu latami przeya to odkrycie po raz pierwszy. Nie zdaya cofna si. Zanim zdaa sobie spraw z czasu i z miejsca tej chwili, ujrzaa mroczny korytarz, ktrym biega na dzwik dzwonka, drzwi otwierane, nage rozwidnienie si, a na schodach w penym swietle padajacym z okna na ppitrze posta modego legionisty. Jednoczesnie przypomniaa sobie, e w kilka tygodni pzniej mwia patrzac w oczy Pawa Siechenia: Kiedy zobaczyam ci wtedy po raz pierwszy, stao si ze mna cos, czego jeszcze nigdy nie przeyam. Zanim spytaes si, czy tu mieszkaja pastwo Podhaliczowie, patrzyes na mnie chwil, pamitasz? To trwao bardzo krtko, ale mnie si wydao nieskoczenie dugo. Nie zdayam nawet dobrze ci si przyjrze. Spostrzegam tylko, e jestes bardzo blady i masz smutne oczy. Tylko tyle. Ale w ciagu tej sekundy, zanim usyszaam twj gos, wydao mi si, e umieram. Nie, nie! - zaprzeczya szybko widzac pytanie w jego spojrzeniu. - To nie byo bolesne uczucie. Radosne te nie... - dodaa po chwili. - Tego w ogle nie da si nazwa. I jeszcze raz tamtego dnia przeya owo uczucie zamierania, gdy zdaje si, e dawne ycie ucieko, a nowe nie zdayo jeszcze nadejs. Byo to wieczorem, na chwil przed zasniciem. Z krtkiej rozmowy wiele dowiedziaa si o nowym lokatorze swoich opiekunw. Przydzielono mu u nich kwater. By porucznikiem drugiej brygady. Niedawno, podczas walk w Karpatach, zosta ciko ranny, otrzyma postrza w lewe puco. Wasnie wczoraj opusci szpital, lecz do cakowitego wyzdrowienia byo mu jeszcze daleko, nie wiedzia nawet, kiedy bdzie mg wrci na front... Gdy leaa w ciemnosciach z zamknitymi oczami, syszaa za sciana kroki porucznika. Nagle ucichy. I wtedy, ale jakby we snie i dlatego silniej jeszcze, przeya uczucie podobne do tego, ktre ja przenikno w poudnie stojaca w otwartych drzwiach.
Majac oczy pene tych wspomnie, nie czua, e od kilku minut Litowka na nia patrzy. Z poczatku, chcac sprawdzi wraenie swoich sw, rzuci na Ann wzrok krtki i podejrzliwy. Ale gdy nie zauway w zarysie jej lekko pochylonej postaci adnej gwatowniejszej zmiany, uspokoi si. Uwierzya - przemkno mu przez gow. Tym lepiej. Jesli na staros zaczynaa podobnie gupie, dlaczego nie miaby dalej mwi? Korcio go, aby podzieli si z Anna swymi obawami w zwiazku z osoba Nawrockiego. Co znaczy jego smiech? A te pytania tak lekko, niewinnie na pozr, bez adnej zdawaoby si ukrytej intencji rzucane? A to musi pan milcze? Nie, to niemoliwe - wydao si Litowce - aby Nawrocki mg si czegokolwiek domysla. Skad? Jakim sposobem mgby wpas na trop tych starych, przebrzmiaych historii? Udawa, e wie, o tak! to co innego, udawanie i wygrywanie na tym to staa policyjna metoda. Zaplata upatrzona ofiar w sie pyta, domyslnikw, niespodziewanych skojarze, aby pzniej w odpowiedniej chwili jednym rzutem zacisna ptl. Ale to nie ze mna! - usmiechna si do nieobecnego wroga - ze mna nie pjdzie tak atwo. Jeszcze nie zna mnie. W tej samej jednak chwili zda sobie spraw, e jesli jest ju mowa o walce pomidzy nim a Nawrockim, to przecie pierwsze w niej kroki przyniosy niewatpliwy triumf posterunkowemu. To on przez cay czas growa spokojem, on umkna w por z dos sliskiego dla siebie terenu, jemu udao si z kolei uchwyci inicjatyw w swoje rce i najzaczepniejsze wypady przemyci pod maska niefrasobliwego i przyjaznego usmiechu. Wspomniawszy swoje zachowanie, zwaszcza chwil, w ktrej tak nieopatrznie pozwoli sobie wyskoczy ze skry, Litowka znowu si zaniepokoi.
Zrozumia, e dopki jakims umiejtnym posuniciem nie zaskoczy z kolei Nawrockiego, dopty ta pierwsza poraka ze zjadliwa natarczywoscia wciska si bdzie w kada rozmow z posterunkowym, w kada mysl o nim. Zawsze bdzie ju strona skazana na bronienie si, wymykanie i kluczenie. A czy nie tego chcia Nawrocki? Czy nie tdy wiedzie droga do ostatecznego zaplatania si i uwikania?
Bezsilny gniew chwyci Litowk. Och, gdyby mg przychwyci tego szczeniaka, gagatka z adna buzia i delikatnymi apkami, wzia go w swoje obroty i rozprawi si po swojemu, raz na zawsze. Ba! tylko jak si do tego zabra? W duym miescie wiedziaby, co robi. Tam wystarczyaby nocna godzina, pusta ulica. Ale tu, gdzie wszystkie zdarzenia wypywaja na wierzch jak wzdte trupy wyparte wirami z dna rzeki? Zamysli si. A moe... taka noc jak dzisiaj, wiatr... moe Anna? Uderzony niespodziewanym pomysem, spojrza na nia.
Siedziaa przed lustrem ciagle odwrcona plecami, w taki jednak sposb przechylia gow, i nie ruszajac si mg ze swego miejsca dojrze profil. Wyraznie rysowa si na tle rozstawionego pod sciana parawanu, tylko swiato lampy padajac z boku poszerzao cokolwiek lini policzka. Dziki temu na pierwszy rzut oka twarz Anny wydawaa si obrzknita.
Litowce zamary sowa, ktre mia na kocu jzyka. Uczu w sposb nieokreslony, e powinien natychmiast odwrci gow. Jednak nie mg oderwa oczu od siedzacej. Mia wraenie, e ulega niezrozumiaemu nakazowi, rwnie ohydnemu i przeraajacemu, jak obraz, ktry go natarczywie pociaga. Musia patrzy. Twarz Anny, nienaturalnie nabrzmiaa i blada, robia wraenie umarej. A przecie ya. ya w bezsilnym opadniciu dolnej wargi, w oku jakby oslepym, w tpym skurczu misni, ktrych napicie sparaliowao Litowce oddech. Widzia w swoim yciu wiele twarzy scitych nienawiscia, ale w adna z nich nienawis nie wessaa si pitnem tak szczeglnym, jak w t, ktra mia przed soba. Przed wielu laty na froncie zobaczy pewnego dnia ludzi zatrutych gazami. Noca rozswietlona dalekimi byskami, wsrd zowrogiej ciszy zbierano ich z pola. Na ziemi szarej, jakby przysypanej popioem, wtoczone w leje i wyrwy leay nieruchome, dziwacznie pokurczone ciaa o twarzach - gdy je oswietlono - straszliwie zmienionych, zsiniaych, zastygych w natonym grymasie. Twarz Anny zdawaa si rwnie ulec zatruciu. Bya w niej ta sama upiornos, co w tamtych ludziach z okopw: zamazanie granic pomidzy nienawiscia, strachem i cierpieniem, wzajemne przeniknicie tych wszystkich uczu, milczacy osad, chd.
Ciszy w pokoju aden szelest nie maci. To tylko dokoa, gra i bokami, wiatr bi z niezmienna zaciekoscia, gwatowne i czarne przypywy napieray na sciany. Jak may i waty wyda si nagle Litowce dom! Jeszcze jedno silniejsze uderzenie i niby okrt zerwany z kotwicy zawiruje krucha upinka wsrd sprzecznych pradw, aby na oslep zanurzy si w burzliwy odmt. Kto zatrzyma jego bieg?
Wtem cos mikkiego otaro mu si o nogi. To Makarek. Kopna go podraniony | |||||||